W ostatnim meczu Ligi Europy z Apollonem Limassol miało dojść do rehabilitacji i przywrócenia zaufania kibiców. Nie doszło do ani jednego, ani drugiego. Na Orange Velodrome zjawiło się zaledwie 9 000 widzów. Atmosfera jak na pustynii. W wyjściowej jedenastce marsylczyków nie zabrakło gwiazd jak Rami, Srootmann, Luiz Gustavo, Thauvin czy Payet. Jak napisał dzisiejszy "l’Equipe" drużyna Olympique Marsylia znalazła się "na samym dnie – Limassol dał im prawdziwą lekcję". Bilans OM w tegorocznej edycji Ligi Europy to 5 porażek i jeden remis. Jeden jedyny punkt w szcześciu kolejkach rozgrywek. Upokorzenie na całej linii.

 

Nie brakuje głosów w starym porcie, że to częściowo wina rozbieżności w zarobkach. Ci. co powinni zarabiać więcej zarabiają mniej. Dużą winę ponosi trener Rudi Garcia. Ściągnał on latem z AS Roma na Velodrom reprezentanta Holandii, defensywnego pomocnika, 28-letniego Kevina Strootmanna. Nic by nie było w tym złego. gdyby Holender spełniał pokładane w nim nadzieje.

 

Niestety jego wydolność jest daleka od przyzwoitości. I jak wynika z przecieków z szatni, jego zarobki sięgają 800 000 euro miesięcznie i przewyższają zdecydowanie drugich na liście płac Luiza Gustavo i Dimitri Payeta (500 000 miesięcznie). Tydzień temu po porażce z Nantes 2-3, zebrał się sztab klubu z Rudim Garcią, Andonim Zubizarretą - dyrektorem sportowym i prezesem klubu, Henrym Eyraudem.

 

Każdy z nich podkreślał jak ważną rolę ma pełnić kolektyw. Napastnicy nie powinni wytykać błędów obrońcom i vice versa. "Każdy ma sobie wiele do zarzucenia, powiedział do zebranych Rudii Garcia. Przestańcie zaglądać do talerza sąsiada". Po takim występie jak z Limassolem sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Co ma powiedzieć najlepszy piłkarz Olympique’u od początku sezonu, reprezentant kraju, Florian Thauvin, którego dochody są o połowę niższe od dochodów wspomnianego Strootmanna.

 

Marsylia nie byłaby Marsylią, gdyby nic się nie działo. Już za rządów Bernarda Tapiego dochodziło do spięć pomiędzy "gwiazdami". Ale były wyniki. Teraz kolektywowi brakuje przede wszystkim spoistości, która przyjdzie razem z dobrymi wynikami. Bo jak do gry wkroczą kibice, to może się to źle skończyć.