Rewanż Mayweather Jr – Pacquiao jeszcze możliwy?

Sporty walki
Rewanż Mayweather Jr – Pacquiao jeszcze możliwy?
fot. PAP/EPA

Są sygnały, że takiego scenariusza nie można wykluczyć. Tylko czy taka walka ma sens?

Niepokonany Floyd Mayweather Jr (50-0, 27 KO) ma już 42 lata i mam wątpliwości, czy byłby gotów na taki pojedynek. Ostatnią, prawdziwą walkę stoczył przecież we wrześniu 2015 roku z Andre Berto, pokonał go na punkty i zakończył karierę. Wrócił po dwóch latach, pobawił się z gwiazdorem MMA Conorem McGregorem na zasadach bokserskich, zarobił kolejne kilkaset milionów i znów zawiesił rękawice na kołku. Czy zdejmie je, by zmierzyć się z Filipińczykiem?

 

O 40-letnim Mannym Pacquiao (60-7-2, 39 KO) będziemy wiedzieć więcej po jego najbliższej walce z Adrienem Bronerem (33-3-1, 24 KO), bo to będzie bardziej wymagający rywal niż Lucas Martin Matthysse (39-5, 36 KO), którego pokonał  przed czasem w Kuala Lumpur w lipcu minionego roku zabierając mu pas regularny WBA w wadze półśredniej.

 

„PacMan” wciąż chce wielkich walk, ale nie jest młodzieniaszkiem i najlepsze lata ma już za sobą. A przy tym trening i przygotowania do kolejnych pojedynków łączy przecież z obowiązkami senatora i wydaje się, że na dłuższą metę będzie to trudne do pogodzenia.

 

Celem Senatora są jednak duże pieniądze, więc nie powinno być żadnych wątpliwości, że zrobi wszystko, by do takiej konfrontacji raz jeszcze doprowadzić. Pacquiao doskonale pamięta jaką fortunę zgarnął za pierwszą walkę z Mayweatherem Jr, i to jest kuszące wspomnienie.

 

Ale taka finansowa bonanza może się nie powtórzyć, obaj nie są już takim magnesem jak kilka lat temu, choć kto to wie, może się mylę? Mayweather Jr za cyrk z McGregorem, którego zdeklasował zarobił przecież jeszcze więcej. A ostatnio za szybkie znokautowanie w pokazowej walce Tenshina Nasukawy, japońskiego kickboksera, dostał skromne 9 mln dolarów i nawet się nie spocił. Co więcej, przyznał, że nawet nie miał przed tym „sparingiem” obozu przygotowawczego, bo to była tylko zabawa.

 

Być może więc uda się raz jeszcze otumanić ludzi na tyle skutecznie, by Mayweather Jr, i i Manny Pacquiao poczuli się finansowo usatysfakcjonowani ?  Nie można takiego scenariusza wykluczyć. Tym bardziej, że podobnie jak w pierwszym przypadku taka walka nie miałaby zdecydowanego faworyta, zakładając oczywiście, że Pacquiao pokona w dobrym stylu Bronera i udowodni, że jeszcze nie zardzewiał.

 

Wtedy problem będzie miał Mayweather Jr. Musi się mocno zastanowić, czy za cenę kilkudziesięciu ( a może więcej) milionów dolarów jest sens ryzykować. Pacquiao nie miałby w takiej sytuacji nic do stracenia. On już raz z Floydem Jr przegrał, tłumacząc się wtedy kontuzją, więc tym bardziej będzie dążył do rewanżu jak taran.

 

Podchody już się zaczęły. Informacje o ich niezobowiązujących spotkaniach obiegają świat, sondowane są reakcje na nie. Argumentów że do takiej walki nie dojdzie jest jednak znacznie więcej, a prawdopodobieństwo finansowej porażki takiego przedsięwzięcia zbyt duże, by do pomysłów z nią związanych zbytnio się przywiązywać.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze