- Moment przekazania pochodni. Wymiana pokoleń, której towarzyszyły łzy weteranki i niepohamowana radość młodości. Nazywajcie to jak chcecie, ale wydaje się, że przeznaczenie odegrało ważną rolę, kiedy Mikaela Shiffrin wygrała być może ostatnie zawody w karierze Lindsey Vonn - napisała agencja AP.

 

Shiffrin specjalizuje się w konkurencjach technicznych - slalomie i slalomie gigancie, ma jednak też w dorobku trzy wygrane supergiganty, a nawet jeden zjazd. Łącznie triumfowała w zawodach Pucharu Świata 54 razy i jest już na szóstym miejscu w klasyfikacji wszech czasów w tej dyscyplinie.

 

Vonn jest wiceliderką tego zestawienia z 82 zwycięstwami. Jej celem na ten sezon były starty wyłącznie w konkurencjach szybkościowych i próba pobicia rekordu 86 wygranych Szweda Ingemara Stenmarka. Szyki pokrzyżowała jej kontuzja kolana, której nabawiła się podczas treningu w listopadzie.

 

Do rywalizacji w PŚ wróciła dopiero w miniony piątek, zajmując 15. miejsce w zjeździe. Dzień później była w tej konkurencji dziewiąta, a niedzielnego supergiganta nie ukończyła. Jak tłumaczyła, czuła ból nie do wytrzymania w obu kolanach.

 

- W przeszłości przezwyciężyłam wiele kontuzji, ale obawiam się, że tym razem to one mogą wygrać. Nie jestem pewna, czy to był mój ostatni występ. Dam sobie kilka dni i wtedy podejmę decyzję - mówiła ze łzami w oczach.

 

Mimo niepowodzenia i załamania, Vonn potrafiła się pozbierać i pogratulować młodej rodaczce zwycięstwa, gdy ta czekała na zakończenie zawodów w miejscu przeznaczonym dla liderki. "Po prostu powiedziałam jej, że jeździ znakomicie i zasłużyła na to zwycięstwo" - relacjonowała Vonn.

 

Shiffrin nie ukrywała, że była to dla niej niezwykle ważna chwila.

 

- Kiedy byłam młodsza, szalenie ją podziwiałam. W szkole pisałam o niej wypracowania. Byłam jedną z "tych" fanek - przyznała.

 

W ostatnich latach, kiedy obie Amerykanki startowały w najważniejszych zawodach, młodsza z nich była świadkiem wielkich sukcesów i wielkich dramatów swojej idolki. Gdy Shiffrin debiutowała w mistrzostwach świata w austriackim Schladming w 2013 roku, obserwowała z bliska upadek i poważną kontuzję Vonn, która ostatecznie wyeliminowała ją z igrzysk olimpijskich w Soczi.

 

Shiffrin uczestniczyła też niespełna rok temu w olimpijskich zawodach w Pjongczangu, gdzie Vonn zdobyła brązowy medal w zjeździe, zostając najstarszą w historii medalistką igrzysk w tej dyscyplinie.

 

- Jest w niej więcej prędkości niż w kimkolwiek innym. Prędkość "żyje" w jej kościach. Wykorzystywała to mimo tylu kontuzji, które ją trapiły. Ma taką mentalność, że ciągle wymaga od siebie więcej, ciągle musi jechać na tysiąc procent... zawsze to śledziłam z uwagą - powiedziała Shiffrin.

 

Lista urazów Vonn jest długa. W listopadzie uszkodziła więzadło w lewym kolanie, z prawym ciągle ma problemy po wcześniejszych upadkach. Miała m.in. złamaną kość w pobliżu lewego kolana, pękniętą kostkę, przecięty kciuk czy wstrząśnienie mózgu. Dotychczas zawsze wracała jednak do rywalizacji na najwyższym poziomie i odnosiła kolejne sukcesy.

 

- Jest granica tego, co jestem w stanie wytrzymać, i być może osiągnęłam już maksimum - martwiła się.

 

Jej waleczność i determinacja była inspiracją nie tylko dla Shiffrin i innych rodaczek. Vonn podziwiają także jej konkurentki, w tym Tina Weirather, która w niedzielę zajęła drugie miejsce.

 

- Wprowadziła narciarstwo alpejskie na inny poziom. W przeszłości nie było nikogo z taką mentalnością. Zawsze miała odwagę powiedzieć, że jest najlepsza i chce dalej taka być - powiedziała o Amerykance reprezentantka Liechtensteinu.

 

Vonn czterokrotnie zdobyła Kryształową Kulę za pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ, natomiast Shiffrin pewnie zmierza po trzecie trofeum z rzędu. Zdaniem dziennikarzy AP, jest już gotowa na to, aby przejąć pałeczkę od starszej koleżanki z kadry.

 

- Szczerze mówiąc, w tej kwestii chyba nic się nie zmieni. Przez większość mojej kariery ona była trochę z boku. Kiedy bierze udział w zawodach, oczywiście cała uwaga jest skupiona na niej, ale gdy nie startuje, ja się już czuję w miarę normalnie w roli liderki. Jednak z naszej dwójki na pewno jestem bardziej nieśmiała - oceniła Shiffrin.

 

Kolejne zawody kobiet w narciarstwie alpejskim odbędą się w sobotę i niedzielę w Garmisch-Partenkirchen. Zaplanowano tam rywalizację w zjeździe i supergigancie.