Anglik lubi robić wszystko, by było o nim głośno. Nie zawsze należy brać poważnie, co akurat wymyśli, bo przecież ile razy słyszeliśmy m.in. o kończeniu kariery. Co więc wymyślił tym razem? Chce zwiększyć częstotliwość walk. Po ponad dwuletnim rozbracie z ringiem, Fury stoczył trzy pojedynki - wygrał z Seferem Seferim i Franceso Pianetą oraz zremisował z Deontayem Wilderem. Wszystko działo się w 2018 roku.

Teraz chce pójść o krok do przodu.

 

- Świetny trener Emanuel Steward powiedział mi kiedyś, że muszę walczyć na całym świecie, jeśli chcę zostać legendarnym zawodnikiem. Anthony Joshua nigdy nie walczył poza Wielką Brytanią. Ja boksowałem w Niemczech, Kanadzie, Irlandii, Anglii oraz Stanach Zjednoczonych. Zróbmy światowy tour! 12 krajów, 12 walk. Australia, Nowa Zelandia, Republika Południowej Afryki, Nigeria, Hiszpania. Boom! Zróbmy coś, czego nikt wcześniej nie zrobił - powiedział.

 

Fury cały czas ma przed sobą świetne perspektywy. Ciągle istnieje duża szansa, że otrzyma rewanż z Wilderem, dodatkowo w grę wchodzi starcie z Joshuą. Były mistrz świata nie chce zgodzić się podział wypłaty w stosunku 60/40 na korzyść przeciwnika.

 

- Jeśli pokona Wildera w rewanżu, to istnieje prawdopodobieństwo, że podział będzie równy - przyznał promotor Eddie Hearn.