Maciej Turski: Czy to ważenie i kolejne spotkanie z Twoim przeciwnikiem to już były te emocje, których się spodziewałeś, na które tak długo czekałeś?

 

Artur Głuchowski: Jestem nad wyraz spokojny, wielkich emocji jeszcze nie czuję. Wiem, że podczas walki będzie troszeczkę inaczej. Fajnie ukierunkowałem się do tej walki psychologicznie, czuję relaks, czuję spokój. Jest bardzo dobrze.

 

Drugie spotkanie twarzą w twarz z Michałem Kitą było takie, jak w poniedziałek w naszym studiu, czy było już bardziej "intymne" i już więcej emocji widziałeś w jego oczach?

 

To jest tak, że my sobie rękę podajemy, ale jak już patrzymy sobie w oczy, to iskrzy. Także jest takie groźne spojrzenie i wiem, że w piątek będzie ostro.

 

Jak na zawodnika, który wraca po trzyletniej przerwie, wyglądasz bardzo spokojnie. Jesteś bardzo chłodny i zadowolony, że wracasz do klatki. Nie widać po Tobie lęku, strachu przed tym, że ta "sportowa rdza" się na Tobie znajduje. Rzeczywiście tak jest też w środku? Jest równowaga i spokój, że wszystko udało się zrobić tak, jak sobie zaplanowałeś, że kolejne podejście do tego sportu to jest dobra decyzja?

 

Na pewno zmieniłem wiele rzeczy w przygotowaniach. Zmieniłem zupełnie nastawienie, dlatego jest teraz tak, jak jest. Przed poprzednimi walkami bardzo się "paliłem", czułem stres. Jeżeli chodzi o treningi, to wykonałem bardzo dużą robotę. Wiadomo, każdy zawodnik, nawet jeżeli zrobił wszystko to, co mógł zrobić, zawsze będzie szukał czegoś, czego nie dorobił. Ale ja teraz jestem bardzo dobrze przygotowany i już muszę na tym polegać. Nie mogę się teraz zastanawiać, co mógłbym zrobić lepiej, bo to tylko zaprząta głowę. Teraz przychodzę ze swoim orężem i chcę wyjść i bić się z tym, co mam. A wiem, że mam dużo w zanadrzu, także jestem spokojny i czuję się bardzo dobrze.

 

Jest jakiś stres związany z tym, że po tak długiej przerwie dostałeś od organizatorów ogromny kredyt zaufania i od razu występujesz w walce wieczoru?

 

To jest MMA, wiadomo, że tu wszystko może się zdarzyć. Ja wiem tylko, że dam z siebie wszystko i będę chciał wygrać. Bardzo się cieszę, że tu jestem, "jaram" się tym, że biję się z Michałem Kitą. A że jest to walka wieczoru, nie ma dla mnie znaczenia. Stres jest związany jedynie z tym, że jest to walka MMA, że będę się bił przed ludźmi.

 

Jakie są mocne strony Michała Kity?

 

Na pewno takie, że jest to zawodnik z ogromnym bagażem doświadczeń. To jest zawodnik mądry, przebiegły, nie taki, który idzie "na pałę". Na pewno bardzo przemyślanie będzie cały czas parł do przodu, no i jest to człowiek bitny. To nie jest osoba, która idzie po półśrodki, on idzie na całość.

 

Jakie cele jeszcze sobie stawiasz w tym sporcie? Ewentualna wygrana z takim zawodnikiem jak Michał Kita, bardzo wysoko postawi Cię w rankingu. Ile jeszcze możesz dać?

 

Wróciłem, bo bardzo tego chciałem. To była moja decyzja. Chciałem się pokazać. Mam jeszcze tego pazura, więc chcę jeszcze walczyć. Parę lat chyba jeszcze mam, bo waga ciężka rządzi się takimi prawami, że możemy walczyć nieco dłużej, niż zawodnicy z niższych wag.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

 

Karta walka:


120,2 kg: Michał Kita (17-10, 9 KO, 6 SUB) - Artur Głuchowski (6-5, 1 KO, 2 SUB)

65,8 kg: Daniel Rutkowski (6-2, 5 KO, 1 SUB) - Łukasz Rajewski (8-4, 5 KO, 1 SUB)

77,1 kg: Kamil Oniszczuk (6-0, 1 KO, 1 SUB) - Guilherme Cadena Martins (25-15, 2 KO, 21 SUB)

70,3 kg: Piotr Niedzielski (11-4, 3 KO, 5 SUB) - Alexander Gorshechnik (11-2, 5 KO, 2 SUB)

 

84,1 kg: Michał Pietrzak (6-3, 1 KO, 2 SUB) - Marius Bagdonas (6-8, 2 KO, 3 SUB)


93 kg: Łukasz Sudolski (2-0, 1 KO) - Marcin Filipczak (0-0)

67 kg: Piotr Kacprzak (1-0, 1 SUB) - Dawid Śmiełowski (3-0, 2 KO, 1 SUB)

 

Transmisja gali Babilon MMA 7 od godziny 19:30 w Polsacie Sport Fight, od godziny 20:00 również w Polsacie Sport oraz Super Polsacie. Z kolei od godziny 22:00 galę będzie można oglądać w Polsacie.