Polki zrewanżowały się Rumunkom za porażkę w pierwszej rundzie w Koszalinie 1:3. Po trzech setach wydawało się, że CSM po raz drugi zwycięży. Wówczas trener Marcelo Abbondanza wpuścił na parkiet zmienniczki: rozgrywającą Marlenę Pleśnierowicz i Martynę Grajber. To one dały impuls do lepszej gry i ostatecznego zwycięstwa.
 
Mecz zaczął się fatalnie dla mistrzyń Polski. Maret Balkenstein-Grothues przed rokiem miała bronić barw Chemika. W atmosferze skandalu rozstała się z klubem. Różne drogi zawiodły ją do Bukaresztu i na początku serwowała tak skutecznie, że jej zespół prowadził 5:0. Kilka minut później było już 10:2. Strata kolosalna, ale jak pokazały chemiczki – do odrobienia. Było 13:13 i wydawało się, że Polki przejęły inicjatywę. Tylko na moment, bo nie kończąc kontr pozwoliły rywalkom na ponowne odskoczenie i w efekcie zwycięstwo ośmioma oczkami.
 
Druga partia była wyrównana i znacznie lepsza w wykonaniu chemiczek. W środkowej fazie najpierw przy serwisie Chiaki Ogbogu policzanki wyszły na trzypunktowe prowadzenie 13:10. Tę stratę Rumunki jeszcze zdołały odrobić, ale chwilę później na zagrywkę trener Abbondanza wpuścił kapitan Agnieszkę Bednarek i znów Chemik prowadził trzema oczkami 19:16. Gdy po kilku błędach Maret Grothues zrobiło się 24:19 dla Polak wydawało się, że pozostała formalność. Tyle, że Holenderka odkupiła swoje winy w polu zagrywki i zmniejszyła straty do punktu - 23:24.
 
Po zmianie stron policzanki zagrały najgorszą partię meczu. Niedokładnie rozgrywała Sladjana Mirkovic, myliły się w atakach Ogbogu, Martyna Łukasik i Natalia Mędrzyk. Nie zmieniły sytuacji zmiany dokonane przez Abbondanzę i skończyło się 25:16, choć wynik w końcówce Polki nieco podreperowały.
 
W czwartej partii do słabo grającego Chemika dostosowały się miejscowe. Mecz stał na bardzo niskim poziomie i obfitował w błędy po obu stronach siatki. Końcówka należała jednak do Polek. Zmienniczki Marlena Pleśnierowicz i Martyna Grajber w decydujących fragmentach seta doprowadziły do tie breaka.
 
Chemiczki rozpoczęły go bardzo szczęśliwie, bo po dwóch asach Martyny Łukasik prowadziły 4:1. Potem wreszcie mistrzynie Polski zagrały na przyzwoitym poziomie. Dobrze ustawiały blok, świetnie w obronie grała Aleksandra Krzos (libero była najlepszą zawodniczką Chemika w całym meczu, mimo iż MVP przyznano Łukasik), Pleśnierowicz rozgrywała o klasę lepiej od Mirkovic, a za kończenie ataków zabrały się Ogbogu, Grajber i Łukasik. Ta ostatnia z akcją z szóstej strefy zdobyła decydujący punkt.
 
Chemikowi do końca rozgrywek pozostał jeszcze jeden mecz. 26 lutego w Moskwie z Dynamem.
 
CSM Bukareszt – Chemik Police 2:3 (25:17, 23:25, 25:16, 21:25, 8:15)
 
CSM: Kanami Tashiro, Maret Balkenstein-Grothues, Nicole Koolhaas, Irina Truszkina, Nadia Kodola, Alexandra Sobo oraz Kote Onoue (libero), Tatiana Markiewicz, Adelina Budai-Ungureanu.
Chemik: Iga Chojnacka, Sladjana Mirkovic, Natalia Mędrzyk, Chiaka Ogbogu, Martyna Łukasik, Bianka Busa oraz Aleksandra Krzos (libero), Agnieszka Bednarek, Marlena Pleśnierowicz, Sanja Popovic-Gamma, Martyna Grajber.