Furman i Romanczuk podali sobie ręce. Wydali wspólne oświadczenie

Piłka nożna
Furman i Romanczuk podali sobie ręce. Wydali wspólne oświadczenie
fot. PAP

Dominik Furman i Taras Romanczuk pogodzili się. W czwartek wydali oświadczenie, w którym przepraszają za swoje zachowanie podczas meczu Lotto Ekstraklasy Jagiellonia - Wisła Płock. W poniedziałek Rzecznik Dyscyplinarny PZPN Adam Gilarski wszczął postępowanie dotyczące możliwości popełnienia przez Furmana przewinienia dyscyplinarnego - zachowania o charakterze ksenofobicznym wobec Romanczuka. Po wydaniu oświadczenia przez piłkarzy, najprawdopodobniej postępowanie zostanie umorzone.

Po sobotnim meczu Romanczuk oskarżał Furmana o nazwanie go banderowcem. Furman twierdził z kolei, że pochodzący z Ukrainy reprezentant Polski wulgarnie go wyzywał. Sprawą zajął się rzecznik Rzecznik Dyscyplinarny PZPN, badała ją Komisja Ligi Ekstraklasy, a po zapoznaniu się z prasowymi doniesieniami, postępowanie wszczęła również podlaska policja. 

 

W wydanym w niedzielę oświadczeniu, Furman stanowczo zaprzeczał, jakoby użył wobec kapitana Jagiellonii słów o charakterze nacjonalistycznym. W zawiązku z prowadzonymi dochodzeniami groziła mu jednak bardzo surowa kara. Domagał się jej m.in. kierownik białostockiej ekipy Arkadiusz Szczęsny, publikując na Twitterze wpis, skierowany do piłkarza Wisły.

W czwartek piłkarze postanowili wziąć sprawę w swoje ręce. Na razie "wirtualnie" pogodzili się i podpisali się pod listem otwartym, opublikowanym przez PZPN.

 

- Podczas ostatniego meczu ligowego Jagiellonia Białystok – Wisła Płock doszło do ubolewania godnego incydentu z naszym udziałem. W spotkaniu tym nie brakowało twardej walki na boisku, a przy okazji wywiązała się nasza niepotrzebna „bitwa na słowa”. Niestety padły wyrażenia, które nigdy nie powinny paść… Oczywiście, każdy kto grał w piłkę nożną (nawet na najniższym poziomie), wie jak trudno zapanować nad emocjami, zwłaszcza tymi złymi, niegodnymi szanującego się sportowca – piszą we wspólnym oświadczeniu Dominik Furman z Wisły Płock i Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok.

 

W dalszej części tekstu opublikowanego na oficjalnej stronie PZPN, czytamy:

 

- Chcielibyśmy przeprosić wszystkich tych, którzy obserwowali ten mecz i całą polską rodzinę piłkarską. Zdajemy sobie sprawę, jak złe wrażenie wywołała nasza „dyskusja”. Wyjaśniliśmy to między sobą i podaliśmy (na razie wirtualnie) sobie ręce. Jesteśmy piłkarzami od lat, gramy w ekstraklasie i dobrze wiemy, że na naszej postawie wzoruje się wielu młodych adeptów piłki. Nie możemy dawać takiego przykładu. Jeszcze nieraz zagramy przeciwko sobie – jak zwykle ofiarnie i ambitnie. Ale obiecujemy, że do takich incydentów, jak ten w Białymstoku z naszym udziałem, już nie dojdzie. Ktoś kiedyś powiedział, że futbol jest grą błędów. Dobrze o tym wiemy, chcemy szczerze przyznać się do błędów, naprawić je, przeprosić wszystkich zainteresowanych i wybaczyć sobie wzajemnie.

 

Sprawę prawdopodobnie można uznać za zakończoną. PZPN i Komisji Ligi Ekstraklasy raczej wystarczy fakt, że zawodnicy wybaczają sobie nielicujące ze sporem zachowanie i przepraszają kibiców.

 

Inaczej może wyglądać to jeżeli chodzi o policję, która bada możliwość popełnienia przestępstwa. Za naruszenie artykułu 257. Kodeksu Karnego grozi nawet pozbawienie wolności do trzech lat.

 

Romanczuk musiał złożyć zeznania, choć to nie on zgłosił sprawę, postępowanie wszczęto z urzędu. Zarzuty ksenofobii czy rasizmu nie wymagają bowiem osobistego zawiadomienia. Podczas wizyty w komendzie pomocnik Jagiellonii potwierdził swoją wersję wydarzeń podczas meczu z Wisłą Płock. Śledczy wystąpili do telewizji o udostępnienie nagrań z mikrofonów i kamer wokół boiska. 

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY

WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze