Kobiece duety techniką klasyczną powalczą o medale narciarskich mistrzostw świata w Seefeld w niedzielę, sztafety rywalizować będą cztery dni później.

 

Łuszczek powiedział, że obserwuje od pewnego czasu dokonania Skinder i ma nadzieję, że w duecie z Kowalczyk (AZS AWF Katowice) powinna sprostać trudom tej konkurencji. W styczniu zawodniczka MULKS Grupa Oscar Tomaszów Lubelski została wicemistrzynią świata juniorek w sprincie techniką klasyczną.

 

- Według mnie jak na siedemnastolatkę biega bardzo mądrze, no i sprint to zawsze loteria, mam więc nadzieję, że inna drużyna popełni błąd, a nasze umiejętnie to wykorzystają. Liczę więc, że znajdą się w ósemce - przyznał Łuszczek.

 

Zdaniem mistrza świata (15 km) i brązowego medalisty (30 km) z Lahti, w sztafecie będzie jednak o tak wysokie miejsce bardzo ciężko.

 

- Ten bieg jest jednak dłuższy i młodziutkie dziewczyny mogą nie dać rady utrzymać tego, co np. wypracuje Justyna, ale z drugiej strony w sporcie wszystko jest możliwe, więc na pewno będę za nie mocno trzymał kciuki. Trzeba też pamiętać, że Kowalczyk stale z nimi trenuje, a teraz razem powalczą w pierwszej imprezie tej rangi. To bardzo ważne, bo od kogo najlepiej się uczyć? Oczywiście od mistrzyni - podsumował.

 

Trenerski duet Aleksander Wierietelny - Kowalczyk, który przed rokiem rozpoczął szkolenie młodej grupy zawodniczek, oprócz Skinder zabrał na MŚ w Seefeld 18-letnią Izabelę Marcisz (Stowarzyszenie Sportowe Prządki Ski), 19-letnią Weronikę Kaletę (LKS Markam-Wiśniowa Osieczany), oraz jedyną w tym gronie seniorkę 25-letnią Urszulę Łętochę (LKS Markam Wiśniowa-Osieczany).

 

Eliminacje sprintu drużynowego techniką klasyczną rozpoczną się w niedzielę o 9.15, finały zaplanowano na 11.30. 28 lutego o godzinie 13 rozegrana zostanie sztafeta kobiet 4x5 km.