HME Glasgow 2019: Polscy medaliści z Belgradu wśród faworytów

Inne
HME Glasgow 2019: Polscy medaliści z Belgradu wśród faworytów
fot. CyfraSport

Polscy medaliści lekkoatletycznych halowych mistrzostw Europy z Belgradu z 2017 roku są także wśród faworytów czempionatu w Glasgow (1-3 marca). Marcin Lewandowski na 1500 m, Piotr Lisek w skoku o tyczce czy sztafeta kobiet 4x400 m mogą obronić tytuły.

Reprezentacja Polski na halowe mistrzostwa Europy w Glasgow liczy 32 osoby. W składzie jest 11 medalistów (licząc łącznie zawodników biegających w sztafecie) z Belgradu, gdzie Polska zdobyła 12 krążków wygrywając w klasyfikacji medalowej. Tytułu mistrza Europy nie będzie bronił tylko Adam Kszczot (RKS Łódź), który w 2019 roku zrobił sobie pierwszą od wielu lat przerwę i nie startował pod dachem. Na 400 m indywidualnie nie wystartuje Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), który dwa lata temu był srebrnym medalistą HME.
 
Pozostałe 10 krążków, które stanowiły polską zdobycz w stolicy Serbii, jest do powtórzenia. Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice), która w 2017 roku zdobyła srebrny medal jest współliderką europejskich tabel z wynikiem 7,08.
 
"Cieszę się bardzo, że pokazałam w tym roku, jak się wychodzi z dołka. Nie chcę przed mistrzostwami Europy budować presji, pompować balonika oczekiwań. To sport, a w nim wszystko jest możliwie. Czuję się jednak świetnie i wiem, że nikt nie zabierze mi już wygranych w tym roku z takimi zawodniczkami jak Dafne Schippers czy Marie Josee Ta Lou" - powiedziała Swoboda po wygranych mistrzostwach kraju w Toruniu. W tym sezonie wygrała już także cykl World Indoor Tour - zimowy odpowiednik Diamentowej Ligi.
 
Piotr Lisek (OSOT Szczecin) w Glasgow będzie bronił tytułu mistrza Europy w skoku o tyczce. Wśród zgłoszonych do mistrzostw zawodników ma najlepszy wynik w sezonie - 5,83.
 
"Na takich wysokościach decydują detale. Trochę prób na 5,90 i wyżej miałem już w tym roku, więc jestem oskakany. Mam nadzieję, że uda mi się w końcu tyle skoczyć właśnie w Glasgow" - podkreślił w rozmowie.
 
Brązowy medalista z Belgradu z 2017 roku Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) ma czwarty wynik wśród zgłoszonych zawodników, ale przemawia za nim wieloletnie doświadczenie w walce o medale najważniejszych imprez.
 
Wielkim faworytem w biegu 4x400 metrów pań jest polska sztafeta, która ma w tym roku niezwykle silny skład. Dodatkowo Polki Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz) oraz Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice) przewodzą światowym listom na 400 m. Ta druga dwa lata temu w stoli Serbii zajęła trzecie miejsce.
 
Brąz z Belgradu przywiozła także Sofia Ennaoui (AZS UMCS Lublin), która tym razem mierzy na 1500 m nawet w wygraną, chociaż jej wielką rywalką będzie reprezentantka gospodarzy Laura Muir.
 
"W końcu czuję, że mój bardzo ciężki trening, który robimy od lat, oddaje. Mam wielką motywację do pracy po medalu mistrzostw Europy na stadionie, który zdobyłam latem w Berlinie. Dam z siebie wszystko, a czuję gaz w nogach" - przyznała Ennaoui.
 
Marcin Lewandowski na 1500 m będzie bronił tytułu halowego mistrza Europy. W tym roku poprawił już rekord kraju na tym dystansie, a także rekord Polski w biegu na milę. Być może zdecyduje się jednak na start w biegu na 800, gdzie o złoty medal może być zdecydowanie łatwiej. Na 1500 m wystartują bowiem świetni bracia z Norwegii - Ingebrigtsenowie - z rewelacyjnym 18-latkiem Jakobem na czele.
 
"Nigdy nie uciekałem od wyzwań i nie szukałem łatwych rozwiązań. Odwrotnie - raczej wybierałem zawsze walkę. Więc być może zdecyduję się na 1500 m" - podkreślił Lewandowski.
 
Najtrudniej obronić tytuł mistrzowski będzie w skoku wzwyż mężczyzn. Złoty medalista z Belgradu Sylwester Bednarek (RKS Łódź) znajduje się póki co w słabszej dyspozycji i jedzie do Szkocji bez minimum. Poziom tej konkurencji w Europie jest jednak w tym roku wyjątkowo niski, więc być może nawet skoczenie 2,27 czy 2,28 może dać medal w tej konkurencji.
 
Trudno ocenić realnie dyspozycję złotego medalisty w pchnięciu kulą sprzed dwóch lat Konrada Bukowieckiego (AZS UWM Olsztyn), bo zmagał się on do tej pory z chorobą i problemami zdrowotnymi. Wśród faworytów finału pchnięcia kulą w Glasgow, bo tam nie będzie eliminacji, jest także Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) - złoty medalista z Berlina z otwartego stadionu, ale on nie przepada za startami w hali. Złoto dwa lata temu miała też męska sztafeta 4x400 m, ale jej zawodnicy po życiowym sukcesie - złotym medalu mistrzostw świata pod dachem rok temu w Birmingham i ustanowieniu rekordu świata - nieco spuścili z tonu. W tej konkurencji nigdy jednak do imprezy mistrzowskiej nie można być niczego pewnym.
 
Polacy nie są bez szans także w walce o medale na 800 m - Mateusz Borkowski (RKS Łódź) i Michał Rozmys (UKS Barnim Goleniów). Klaudia Siciarz (AZS AWF Kraków) na 60 m ppł czy jej imienniczka w pchnięciu kulą - 23-letnia Kardasz (KS Podlasie Białystok) mają także takie ambicje. Niektórzy eksperci, jako możliwą niespodziankę wskazują Tomasza Jaszczuka (AZS AWF Katowice) w skoku w dal, ale on do tej pory nie miał szczęścia do stawania na podium, chociaż zajmował już czwarte i piąte miejsca w najważniejszych imprezach.
 
Prezes PZLA Henryk Olszewski ostrożnie przyznaje, że w Glasgow Polska może zdobyć niewiele mniej medali niż w Belgradzie, gdzie zwyciężyliśmy w klasyfikacji medalowej z 7 złotymi, 1 srebrnym i 4 brązowymi medalami. Teraz szans na medale jest kilkanaście. Ile będzie krążków? Dowiemy się w dniach 1-3 marca.
ch, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze