Brązowy medalista olimpijski w drużynie z Pjongczangu w tym sezonie próbuje ustabilizować formę, jednak radzi sobie w kratkę. Obecnie na odległość wspiera swoich kolegów podczas ich zmagań na mistrzostwach świata w Seefeld, gdzie w piątek Dawid Kubacki i Kamil Stoch wywalczyli medale na skoczni normalnej.
 
W tym czasie 27-latek pracuje nad formą w Renie, gdzie odbywają się zawody Pucharu Kontynentalnego. W sobotę jednak nie poszło mu najlepiej... zajął dopiero 39. miejsce w stawce 45 zawodników po oddaniu skoku na zaledwie 108,5 metra.
 
Okazało się, że miał problemy ze sprzętem.
 
- Na górze skoczni rozwalił mi się but skokowy. Plastikowy przód odkleił się od reszty, a metalowy nit złamał się. Efekt był taki, jakby w normalnym bucie odkleiła się podeszwa. Skleiłem całość srebrną taśmą i oddałem skok, ale na niewiele się to zdało... Cały rok wożę ze sobą dwie pary butów, jednak tutaj ograniczała nas waga bagażu, którą mogliśmy zabrać do samolotu. Pierwszy raz w tej sezonie nie mam przy sobie rezerwowej pary - powiedział Kot dla skijumping.pl.
 
Kot miał pokonać zjazd z numerem "12", jednak ze względu na kłopoty sprzętowe skakał poza kolejnością - jako ostatni.
 
Zwycięzcą sobotniego konkursu PK w Renie został Marius Lindvik, który oddawał próby na odległość 140,5 oraz 133 metrów. Ósmy był Aleksander Zniszczoł.