Lewandowski został w Glasgow halowym mistrzem Europy w biegu na 1500 m, powtarzając sukces sprzed dwóch lat z Belgradu.

 

- Wiedziałem, że jak zrobię wszystko tak jak trzeba, to będzie dobrze. Udało się. Doświadczenie zdobywane przez wiele lat na imprezach międzynarodowych bardzo mi pomogło. Głównie nim wygrałem. Wiadomo, że jestem z nich najszybszy i to jest moja główna broń, jako specjalisty od 800 metrów - podkreślił.

 

Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) w finale uzyskał czas 3.42,85 i po długim finiszu wyprzedził wyraźnie 13 lat młodszego Jakoba Ingebrigtsena - 3.43,23. Tylko z Norwegiem, który w sobotę triumfował w biegu na 3000 m, przegrał w ubiegłorocznej imprezie tej rangi na stadionie. Trzeci był Hiszpan Jesus Gomez - 3.44,39.

 

- Cieszę się, że młodemu utarłem troszeczkę nosa. Wcześniej gadali, że może być tylko jeden zwycięzca w tym biegu, teraz wskazują na brak jednego z braci w finale. Nie mam im tego za złe. Są braćmi - trzema świetnymi sportowcami, bo Filip i Henrik też są bardzo dobrzy. Bardzo się lubimy, szczególnie ze starszymi braćmi, bo ich lepiej znam. Życzę im jak najlepiej. Młody niech pomalutku robi swoje, ale dziś to ja wygrywam - wskazał Lewandowski.

 

Dodał, że za dwa lata w Toruniu, gdzie odbędą się kolejne HME, chce sięgnąć po trzeci złoty medal z rzędu w tej konkurencji.

 

- Celem jest też medal igrzysk olimpijskich w Tokio. Po to się trenuje i mówię o tym głośno. Wiadomo, jakie trudne to zadanie, ale będę robił wszystko, żeby mieć na to szanse - stwierdził halowy mistrz Europy.