Paulina Chylewska: Czy awans Huberta Hurkacza do ćwierćfinału turnieju w Indian Wells to jest zaskoczenie?

 

Tomasz Tomaszewski: Ja jestem zaskoczony, nie spodziewałem się tego. Muszę powiedzieć, że ostatni raz polski tenisista grał z Federerem w ćwierćfinale turnieju tej rangi sześć lat temu. W 2013 roku w Rzymie walczył Jerzy Janowicz. Grał świetnie, ale Federer wygrał 7:6, 6:4.

 

Czego się spodziewać po ćwierćfinale w Kalifornii? Że Federer to dla Hurkacza jeszcze "za wysokie progi"? Słyszałam opinię, że Polak nie jest bez szans.

 

Pojawiają się różne opinie, słyszałem już wypowiedzi, że Hurkacz niebawem będzie w pierwszej dziesiątce rankingu, że wygra Wimbledon w przyszłym roku. Ja jestem przeciwny pompowaniu balona. Spokojnie. Ćwierćfinał w Indian Wells to jest olbrzymi sukces Hurkacza, nikt się nie spodziewał tego, że on tak szybko zajdzie tak wysoko. Ja oglądam tenis od dzieciństwa, widziałem różnych graczy, różne kariery. Wzloty i upadki. Jednak takiego gracza jak Hurkacz nie widziałem. Trudno go rozszyfrować. Pamiętam go jako chłopca, gdy miał piętnaście lat. Już wtedy był w nim jakiś rozmach. W 2012 roku grał w turnieju mojego ojca na kortach Legii. Znamienne są jego krótkie wywiady po meczach w Indian Wells. Amerykańska reporterka zadaje pytanie po angielsku, on odpowiada najpierw po angielsku, później po polsku dla naszej stacji. To jest cały Hurkacz, skromny, nieśmiały. Prawie przeprasza, że wygrał, bo jego rywale, czy to Nishikori, czy Shapovalov, to są wspaniali gracze, a jemu się udało. I jeszcze jedna uwaga. Znamienne jest to, jak się zachowują rywale w meczach z Hurkaczem. Nishikori - zimny samuraj, dżentelmen, nigdy nie zachowuje się źle. Podczas meczów z Hurkaczem - w Dubaju i w Indian Wells - pierwszy raz widziałem go rzucającego rakietą, przeklinającego. Shapovalov to jeden z moich ulubionych tenisistów młodej generacji. Był jednym z ulubionych, do środy. Pierwszy raz widziałem go antypatycznego, zblazowanego, bardzo brzydko zachował się w stosunku do swojego otoczenia, swojej matki. Był wściekły, rzucał rakietą, bo to on - wschodząca gwiazda - chciał zagrać z Rogerem Federerem na korcie centralnym. Co to oznacza? Że Hurkacz sprawia, iż jego rywale źle grają. On ich frustruje, oni się go boją. On jest trochę nieśmiały. Taka poczciwa gapa, która na korcie zamienia się w tygrysa. Jest zupełnie nieprzewidywalny.

 

Czy porównanie Hurkacza do Andy'ego Murraya jest uzasadnione?

 

Jak najbardziej. Mało tego, momentami ma identyczne ruchy, na przykład przy returnie. Zadziwia mnie jego backhand - momentami fenomenalny. Ale gdyby osiągnął wyniki Murray, to bardzo bym się cieszył. Na razie ten mecz z Federerem to będzie dla niego wielka rzecz.

 

Czego możemy oczekiwać w piątkowym pojedynku?

 

Nie wiem, zupełnie nie wiem. Jeżeli Federer zagra na swoim poziomie, a on ten turniej uwielbia, to może być 6:1, 6:1 dla Szwajcara. I nie powinniśmy być wtedy rozczarowani. Błagam, nie pompujmy tego balona. Jeżeli Hurkacz urwałby seta Federerowi, skakałbym ze szczęścia. Nie chcę myśleć o niczym więcej, bo to wydaje się wręcz niemożliwe.

 

Transmisja meczu Hubert Hurkacz - Roger Federer na sportowych kanałach Polsatu i na Polsatsport.pl.

 

WYNIKI I TERMINARZ ATP INDIAN WELLS