Mam nadzieję, że Szymon Żurkowski nie został zabrany Czesławowi Michniewiczowi tylko po to, by poobserwować pierwszą reprezentacje z trybun – jak w czwartek – albo z ławki rezerwowych. Oglądał już starszych kolegów nawet dłużej przed mundialem, podczas zgrupowania w Arłamowie, u poprzedniego selekcjonera. Łotysze nie mają prawa go przestraszyć, w ich składzie jest bramkarz Arki Gdynia, obrońca Śląska Wrocław i napastnik pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała. Te zespoły i ci piłkarze nie zrobią na "Zupie" żadnego wrażenia. Dodam do tego, że przed nieco ponad tygodniem wraz z kolegami z Górnika Zabrze Żurkowski rozjechał w Poznaniu Lecha. Co prezentuje Grzegorz Krychowiak wszyscy wiemy i wszyscy widzieliśmy. Pora wrzucić na wcale nie aż tak głęboką wodę dwudziestojednolatka.

 

To samo dotyczy Roberta Gumnego. Jeśli na lewej obronie może grać Bartosz Bereszyński, to może i aktualny defensor Lecha, tym bardziej, że już tam w przeszłości występował. Nie mówię, że przez cały mecz, bo przecież po coś na to zgrupowanie przyjechał też Arkadiusz Reca.

 

Jeżeli jednak obu uczestników mistrzostw Europy U-21 zabraliśmy Michniewiczowi w kluczowym okresie przygotowań do tego turnieju, to chyba nie w celu, aby osłabić mu drużynę. Obaj w Wiedniu zostali zesłani na trybuny. Być może to samo dotyczyłoby Dawida Kownackiego, który przecież w rankingu napastników nie byłby w pierwszej trójce, a i na skrzydłach nie miałby pewności, by zostać zapisanym w meczowym protokole.

 

Eliminacje trwają niespełna dziewięć miesięcy. Jasne, że to dopiero ich początek, ale z całym szacunkiem do przeciwników naprawdę sztuką będzie na EURO nie awansować. Dopiero tam staną przed nami wyższe wymagania. Przetestujmy więc tych, na których wkrótce ta kadra będzie się opierać. I nie róbmy tego tylko dlatego, że komuś może zabraknąć zdrowia.

 

Transmisja meczu Polska - Łotwa w niedzielę w Polsacie Sport. Początek o godz. 20:35. Przedmeczowe studio od godz. 18:00.