Autor słów "Snu o Warszawie": To kibice nadali temu utworowi taką rangę

Piłka nożna

To kibice nadali utworowi „Sen o Warszawie” taką rangę. Przecież przez wiele lat to „Dziwny jest ten świat” był zawsze numerem jeden, ale „Sen o Warszawie” jest już coraz bliżej – mówi specjalnie dla Polsasport.pl Marek Gaszyński, autor słów hymnu Legii.

Marek Gaszyński ma 80 lat, jest urodzonym warszawiakiem, mieszka nieopodal Lasu Kabackiego. W przeszłości był dziennikarzem muzycznym, ale zasłynął przede wszystkim autorstwem słów do piosenek Czesława Niemena, Czerwonych Gitar, Tadeusza Nalepy, Haliny Frąckowiak czy Wojciecha Gąssowskiego. Spotkaliśmy się z Markiem Gaszyńskim u niego w domu, śledząc jeden z meczów Legii. Oto fragmenty rozmowy.

 

Zwłaszcza kiedy jestem na stadionie, stoję obok właściciela klubu, a on mówi: „Marek, to twoja piosenka”. Zdarzyło się też przed meczem ze Sportingiem Lizbona, kiedy ukłoniłem się prezydentowi Andrzejowi Dudzie. A on na to: „zaraz zaśpiewają pańską piosenkę”. Zaraz zaczęliśmy rozmawiać, okazało się, że pan prezydent lubi Czesława Niemena, odróżnia jego wczesną, trudną twórczość od tej późniejszej, ma zdanie na ten temat. Wymieniliśmy kilka ocen na temat muzyki.

 

Zastanawia mnie, jak to się stało, że „Sen o Warszawie” stał się hymnem Legii. Czy był to pomysł jednego z działaczy, a może któryś z dziennikarzy podsunął taką ideę. Przypominam sobie, że było to rok po śmierci Niemena, a więc w 2005. Na początku w ogóle o tym nie wiedziałem, dopiero później się zorientowałem i poszedłem na stadion.

 

Nie jestem kibicem, który pamięta detalicznie, którą nogą Kazimierz Deyna strzelił do bramki. Jestem legijnym patriotą. Jak na warszawskiego patriotę przystało. Legia nierozerwalnie kojarzy się wszystkim z tym miastem. Jest wprawdzie Gwardia, ale słaba, czy Polonia, klub inteligencki, któremu kibicuje wielu moich przyjaciół, ale też niezbyt silna. Wstąpiłem przed laty do Towarzystwa Przyjaciół Legii, mam karnet, czasem chodzę na ciekawsze mecze z synem czy przyjaciółmi.

 

Lubię sport generalnie. Także tenis. Zawsze byłem przywiązany do tych wielkich - Agassi, Sampras, Borg. Teraz jest tenis siłowy, weźmy Nadala. Oglądam skoki, narty zjazdowe. Ze współczesnych sportowców najbardziej cenię za upór, poczucie humoru, niezłomność, walkę. Kiedy upadała, zaraz wstawała. Uwielbiam również himalaistów, choć niektórzy uważają ten sport za turystykę.

 

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze