W tabeli, po 26 kolejkach, broniąca tytułu Legia zajmuje drugie miejsce ze stratą dwóch punktów do Lechii Gdańsk. Wisła jest dziewiąta i ma tylko "oczko" mniej od zamykającej grupę "mistrzowską" Korony Kielce. Niedawno "Biała Gwiazda" wygrała z Koroną na wyjeździe 6:2. - Motywuje nas fakt, że Wisła nie tylko strzela sporo bramek (45), lecz też dużo ich traci (39) i musimy tę słabość wykorzystać. Jest najskuteczniejszym zespołem w lidze, a zwycięstwo nad Koroną pozwoliła mu wejść na wyższy poziom. Mamy świadomość tego, że musimy wykazać się dobrą organizacją gry, aby wygrać w Krakowie - podkreślił Sa Pinto podczas piątkowej konferencji prasowej. Dla porównania Legia ma bilans goli 40-25.

 

W rundzie jesiennej Legia u siebie zremisowała z Wisłą 3:3, mimo że do przerwy prowadziła 2:0. W drugiej połowie krakowianie zdobyli trzy gole w sześć minut, ale gospodarze zdołali wyrównać po trafieniu Carlitosa w 90. minucie. To była druga bramka w tym spotkaniu hiszpańskiego napastnika, który latem 2018 roku przeniósł się do Legii z... Wisły. - W tamtym meczu zagraliśmy świetną pierwszą połowę, a w drugiej oddaliśmy inicjatywę rywalom. Nie pozwolę, aby taki scenariusz się powtórzył - podkreślił portugalski szkoleniowiec.

 

Sa Pinto przyznał, że w niedzielę dojdzie do spotkania wielkiej wagi. Zaznaczył, że obydwie drużyny mogą pochwalić się bogatą historią i fanatycznymi kibicami. - Będzie to prawdziwy klasyk przy pełnych trybunach. Spodziewam się ciekawego meczu, ale takiego, który nie będzie łatwy. Musimy być ostrożni. Wisła Kraków to doświadczony zespół, Kuba Błaszczykowski i Sławomir Peszko są bardzo szybkimi skrzydłowymi. Szczególnie Kuba jest zawodnikiem, który "czuje" grę. W Wiśle występuje również Vukan Savicevic, którego trenowałem w Crvenej Zvezdzie Belgrad. Zespół z Krakowa szeroko rozgrywa w piłkę, a jego ustawienie to 4-4-2. Musimy uważać na stałe fragmenty gry i na wchodzącego obrońcę Marcina Wasilewskiego - ocenił trener Legii.

 

Portugalczyk dodał, że do jego dyspozycji nie będzie w Krakowie Radosława Majeckiego, zaś do meczowej "18" wraca inny bramkarz, doświadczony Arkadiusz Malarz. Za kartki pauzuje Cafu. - Z Arkiem Malarzem mieliśmy bardzo dobrą rozmowę. Pokazał, że chce do nas wrócić i być częścią drużyny. Decyzja o jego powrocie nie była podyktowana absencją Majeckiego, bowiem kiedy on znów będzie gotowy do gry, Malarz pozostanie w pierwszej drużynie. Arek zrozumiał, co może dać drużynie. To doświadczony zawodnik, który może doradzać młodym i być dla nich autorytetem. Kocha ten klub i wie, czym jest Legia Warszawa. Znów jest częścią naszej rodziny - powiedział Sa Pinto.

 

WYNIKI I TABELA EKSTRAKLASY