Liga włoska wydaje się być najsilniejszą spośród europejskich lig. Często porównuje się do niej PlusLigę. Eksperci często powtarzają, że trudno jest porównać poziom tych lig. Jedyną okazją byłoby zestawienie drużyn zajmujących te same miejsca w tabelach jednych i drugich rozgrywek.

 

- Zastanawiałem się, które miejsce w PlusLidze zająłbym grając z moją włoską drużyną. Wydaje mi się, że nie zakwalifikowalibyśmy się do szóstki, ale w ósemce powinniśmy się znaleźć. W lidze włoskiej to nie wystarczyło nawet na utrzymanie - ocenił Włodarczyk.

 

Według polskiego przyjmującego duży wpływ na poziom ligi mają grające w niej nazwiska. Istnieją jednak wyjątki.

 

- Ciekawym przykładem jest trzynasta drużyna Serie A1, czyli Emma Villas Siena. Skład personalny był tam bardzo mocny rozpoczynając od Maroufa, poprzez Jurija Gładyra, Cristiana Savaniego, Fernando Hernandeza i Andreę Gioviego. Później dołączył do nich Simon Van De Vorde ze Szczecina. To ludzie, których polskie kluby chętnie by przyjęły. Tak mocna drużyna zdobyła zaledwie 15 punktów w całym sezonie. To świadczy o sile i wyrównaniu ligi. Nawet tak mocni zawodnicy nie byli w stanie utrzymać tego zespołu - skomentował Włodarczyk.

 

- Liga włoska jest bardziej wyrównana i pełna gwiazd. Patrząc na każdy z zespołów jesteśmy w stanie wyciągnąć nazwisko, które nam coś mówi - powiedział Ireneusz Mazur. - Nie mamy europejskich i światowych gwiazd. Mistrzowie świata, którzy grają w PlusLidze to efekt gry naszej reprezentacji - dodał.

 

Włodarczyk zwrócił również uwagę na rozpoczęcie okresu transferowego. W Polsce rozpoczyna się on znacznie wcześniej. W lutym transfery zaczynają się dopinać. - Może zawodnicy z ligi włoskiej chętnie trafiliby do Polski, ale oferty są pozamykane - stwierdził.

 

Fragment magazynu #7strefa w załączonym materiale wideo.