Meksykanin, który do tej pory nie przegrał w zawodowej karierze, był zdecydowanym faworytem. Za wszelką cenę chciał znokautować przeciwnika, co niekoniecznie wychodziło mu na dobre. Wkładanie całej siły w kolejne ciosy stwarzało szanse Irlandczykowi.

 

Obowiązkowy pretendent z ramienia WBO nie miał może tak mocnego uderzenia jak Munguia, ale do stwarzania zagrożenia wystarczył mu timing oraz odkrywanie się Meksykanina. W ostatnich rundach Hogan był nawet bliski posłania faworyta na deski.

 

Sędziowie w Meksyku nagrodzili jednak Munguię za presję, ostre szarże oraz częstotliwość wyprowadzania ciosów. Munguia wygrał większościową decyzją sędziów (115:113, 116:112, 114:114).