Po ponad rocznej przerwie Jurkowski stoczy kolejną walkę.- Nie mogę doczekać się wejścia do klatki, bo to jest uzależniające. Najzdrowsze ze wszystkich - jakkolwiek to brzmi! - powiedział.

 

Na powrót do zawodowego uprawiania sportu zdecydował się w 2017 roku przy okazji gali KSW 39 na PGE Narodowym. Wtedy właśnie pokonał niejednogłośnie na punkty Rameau Thierry'ego Sokoudjou. W marcu 2018 roku po niezłej pierwszej rundzie musiał wycofać się ze starcia przeciwko Martinowi Zawadzie. Wszystko przez złamany mostek. "Juras" czuje mocny niedosyt, gdyż nawet zwycięstwo z Sokoudjou nie do końca spełniło oczekiwania zarówno jego, jak i kibiców. Pojedynek nie stał na najwyższym poziomie, dlatego tym razem ma być inaczej.

 

- Trzeci pojedynek da mi odpowiedź na pytanie, czy jestem w stanie rywalizować na poziomie KSW. Chcę wygrać szybko i efektownie. Nie biorę żadnej decyzji wymęczonej przy siatce, bo to nie jest mi do niczego potrzebne. Jeżeli wygram efektownie, to pod koniec roku prawdopodobnie będę chciał wielką walkę - dodał.

 

Rywalem Jurkowskiego w Lublinie będzie Stjepan Bekavac, który może pochwalić się 13. zwycięstwami przez nokaut. Ostatnio nie idzie mu jednak najlepiej, gdyż trzy ostatnie starcia przegrywał. Polak i Chorwat mają wspólną historię, gdyż w 2005 roku skrzyżowali rękawice. Przez techniczny nokaut w drugiej rundzie wygrał Bekavac.

 

- Mówi, że mnie znokautował, co jest totalną abstrakcją. Cały czas czekam, aż ktoś znajdzie ten pojedynek i zobaczy, jak było naprawdę. W drugiej rundzie zerwałem torebkę w stawie skokowym przy przyspieszeniu. Nie do końca wiem, w którym momencie nokautu od Bekavaca miałem sobie tę nogę skręcić. Można gadać, ale kiedy zamkną się drzwi klatki, to odpalimy fajerwerki. To mocny uderzacz, walczy z odwrotnej pozycji, co mi raczej leży. Zapasy i parter ma na gorszym poziomie - zakończył "Juras".

Przygotowania "Jurasa" w załączonym materiale wideo.