"Lord" bardzo szybko wróci do oktagonu. Jeszcze pod koniec lutego zdemolował w Pradze Giana Villante, a już w najbliższą sobotę zmierzy się z zupełnie innym zawodnikiem. Przeciwnikiem Polaka będzie , który pierwotnie miał się zmierzyć z Romanem Dolidze. Debiutanta wyeliminowała jednak kontuzja. Choć Oleksiejczuk miał krótszy okres przygotowawczy, to jest z niego bardzo zadowolony.

 

- Wraz z moim teamem zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Było kilka mocnych nazwisk, które ciągle mnie dociążały. Mój rywal lubi zapasy, a zapasy w MMA są takim stylem, który najbardziej eksploatuje - powiedział.

 

Antigulov to zupełnie inny przeciwnik niż Villante. Amerykanin słynie z wielkiej chęci do wymieniania ciosów, podczas gdy najbliższy rywal zrobi wszystko, by płaszczyzny stójkowej było jak najmniej. Rosjanin najlepiej czuje się, kiedy znajduje się w pozycji dominującej w parterze.

 

- Skupiliśmy się na obronie obaleń. To będzie jego największa broń. Na tym się skupiliśmy, ale nie zapominam o tym, co lubię najbardziej, czyli uderzeniach - dodał.

 

- Robimy typowo amerykańskie zapasy, czyli takie, z jakich słyną mistrzowie UFC. Są one szybkie i pozwalają walczyć na każdej płaszczyźnie, jednocześnie odbierając tlen. Dagestańskie zapasy są nieco wolniejsze, skuteczne oraz dokładnie, ale nie takie zwariowane jak amerykańskie, które szlifujemy od ponad 1,5 roku - przyznał trener "Lorda" Robert Roszkiewicz.

 

Dla Oleksiejczuka będzie to drugi występ dla największej organizacji MMA na świecie. Przed zdemolowaniem Villante, udało mu się pokonać Khalila Rountre'ego, jednak z powodu wpadki dopingowej rezultat zmieniono na "no contest". W obu starciach Polak pokazał kapitalne przygotowanie taktyczne. Jak będzie tym razem?

 

- Chcemy odpowiedzieć huraganem na nawałnicę. Myślę, że Michał nie pozwoli mu się rozpędzić, tylko sam go zdominuje - zakończył trener Mirosław Okniński.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.