Jerzy Mielewski: Nie spodziewałem się tak zdecydowanego zwycięstwa z Waszej strony. Narzuciliście taką presję na rywala, że ciezko było rywalom się odnaleźć przed własną publicznością.

Andrzej Wrona: Cieszymy się, bo zwycięstwo z Jastrzębiem na wyjeździe to duża sztuka, szczególnie biorąc pod uwagę nasz mecz w Warszawie. Pierwsze spotkanie nam nie wyszło, nie zrealizowaliśmy naszych założeń. Teraz taktyki nie zmienialiśmy, po prostu zagraliśmy lepiej. Zaprezentowaliśmy się dobrze jako drużyna i ciężko nas było złamać. Taki był nasz cel, choć wiemy, że wielu w nas nie wierzyło po porażce na Torwarze. Będziemy walczyć, by spełnić nasze i naszych kibiców marzenia.

Czy w tym meczu czuliście się lepiej mentalnie? W trakcie pierwszego meczu nagle wypadł wam Bartosz Kwolek, a chwilę wcześniej media obiegła informacja o kontuzji Bartosza Kurka, co mogło was znacznie podłamać.

Tak, ta sytuacja nas zaskoczyła. Zarówno z Kwolkiem, jak i Kurkiem. Wypadli nam trzej podstawowi zawodnicy, bo jeszcze nie mógł zagrać Graham Vigrass. Pokażcie mi drużynę, z której wypadają trzej kluczowi siatkarze i są w stanie dobrze wrócić do gry. My się podnieśliśmy i to dobry prognostyk przed trzecim starciem w Warszawie.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.