W sezonie zasadniczym zespół Hurricanes zajął dopiero siódme miejsce, wygrywając 46 z 82 gier. Tymczasem w pierwszej rundzie rywalizacji o Puchar Stanleya wyeliminował broniącą tytułu drużynę Washington Capitals; w siódmym meczu 4:3 po dwóch dogrywkach.

 

Jeszcze lepiej Carolina Hurricanes spisują się w potyczkach z New York Islanders. Po wyjazdowych wygrany 1:0 (po dogrywce) i 2:1, u siebie triumfowali 5:2, choć ten mecz także nie należał do łatwych. Do 59. minuty gospodarze prowadzili 3:2, a dopiero w ostatnich sekundach znacznie poprawili wynik po uderzeniach do pustej bramki.

 

Pierwsza i druga tercja zakończyły się remisami. W 51. minucie Hurricanes po raz trzeci wyszli na prowadzenie po golu Justina Williamsa. Islanders nie udało się wyrównać, a w ostatniej minucie kolejne bramki dla miejscowego klubu zdobyli Teuvo Teravainen (to jego drugie trafienie) i Sebastian Aho.

 

Innym bohaterem był Curtis McElhinney, który mając 35 lat i 343 dni został najstarszym bramkarzem w historii NHL, który zadebiutował w podstawowym składzie w play off. Tym razem zabrakło kontuzjowanego Patra Mrazka.

 

Czwarte, być może decydujące spotkanie odbędzie się w piątek w Raleigh.

 

"Każdy następny mecz jest zawsze najtrudniejszy. Rywale będą walczyć, nie zrezygnują i my o tym wiemy. W zasadzie w każdej potyczce decyduje jeden gol i tak będzie również w kolejnej grze" - stwierdził trener Hurricanes Rod Brind'Amour.

 

W innej środowej potyczce, w Konferencji Zachodniej, Dallas Stars pokonali St. Louis Blues 4:2, a w serii "best of seven" jest remis 2-2.