Władymir = kocha życie


Witalij i Wladymir Kliczko, dwóch ukraińskich  braci, którzy obaj zostali mistrzami świata wagi ciężkiej... i którzy nie mogli być bardziej od siebie różni. Witalij zawsze był jak skała – nie tylko fizycznie, choć wszyscy są przekonani, że bił mocniej od brata – ale przede wszystkim psychicznie. Opanowany, nigdy nie pokazujący stresu (może  go nie miał?)  starszy z braci wolał być dalej od świateł reflektorów, wolał domowe życie zamiast nocnych klubów i bycia VIP-em.

 

Władymir – niekoniecznie. Przystojny, wygadany był ulubieńcem kamer od momentu, kiedy podpisał kontrakt z amerykańską HBO. „Jeśli chodzi o kobiety...to jestem myśliwym” powiedział w jednym z wywiadów, kiedy wtedy 33-letniego Wladymira zacżeto widywać z 20-letnią amerykańską aktorką Hayden Panattiere. Co do tego nikt nie miał wątpliwości. Związki z supermodelkami jak Czeszka Karolina Kurkova, imprezy podczas nagrywania „Ocean 11” z Julią Roberts – Władymir nigdy nie lubił nudnego życia. Po dziewięciu latach, Hayden i Władimir rozstali się jak przyjaciele. Nie było skandalu, publicznego wyciągania brudów.  Władimir znowu miał więcej czasu.

 

„Ciągle może wygrać z najlepszymi. Na pewno”.

 

 

Na temat Wladymira miałem długo rozmowę w Los Angeles z długoletnim przyjacielem i byłym amerykańskim szefem reprezenującego braci Kliczko „K2 Promotions” – Tomem Loefflerem.  Okazją była walka Deontay Wilder - Tyson Fury. „Nie mam żadnych wątpliwości, że Władimir byłby w stanie wygrać z jednym i z drugim. Nie traktuję tej walki z Fury poważnie. Tam wszystko było przeciwko niemu. Kontuzje, fatalny ring, który przypominał łóżko bo był taki miękki. Pewnie to byłaby walka, którą Władymir chciałby jeszcze raz mieć” – mówił Loeffler.

 

Kiedy zapytałem wprost, czy jest szansa na powrót, Loeffler odparł: „Nie wiem, bo chyba sam Władimir tego nie wie. Finansowo, na pewno nie ma potrzeby wracać. Znakomite inwestycje, przez wiele ostatnich lat, przede wszystkim w branży nieruchomości na Zachodnim Wybrzeżu – jest bardzo bogatym człowiekiem. Ale jest taki, że jak coś mu wpadnie do głowy, to nie odpuści, dopóki tego nie dokona. Może tak będzie z powrotem na ring? Jeśli tak się stanie, decyzję podejmie  szybko. Wie, że nawet prowadząc tak zdrowy tryb życia, lat nie oszuka”.

 

Miliony DAZN

 

Nawet bardzo bogatym ludziom pieniądze się przydadzą – zwłaszcza jeśli mogą je zarobić za to, co naprawdę kochają. Właściciel streamingowego DAZN, warty wiele miliardów dolarów, mieszkający w Londynie Len Blavatnik zna braci Kliczko.  Wie, co podpisanie mega gwiazdy oznaczałoby dla jego serwisu. A sam Kliczko też wie, że na znajomości i robieniu biznesów z Blavatnikiem niewielu pewnie straciło.

 

Rozmowy są na tak wysokim szczeblu, że nawet organizujący gale dla DAZN Eddie Hearn, szef Matchroom Boxing, mówił ostatnio: „Wiem, że się naszej propozycji przygląda, ale nie wiem nic więcej. Oczywiście, że chcemy Władymira – to legenda, ciągle fantastyczny pięściarz”. Padają sumy: 60, nawet 100 milionów dolarów. Są przecieki, że bardziej chodzi o długość kontraktu, a nie ile trzeba będzie zapłacić. Władymir niczego nie potwierdza. Ani nie zaprzecza. 

 

Władymir: „Mam obesję”; były trener: „On się bawi z kibicami”

 

41-lat i chce wrócić? Tak przynajmniej wynikało z wpisu Kliczki w mediach społecznościowych, w drugą rocznicę walki z Anthony Joshuą: “Choć nie zdobyłem tytułów 29 kwietnia 2017 roku, był to - do tej pory - najlepszy dzień mojej bokserskiej kariery. Dziękuję Anthony za to, że był idealnym rywalem i tego, że jest teraz częścią mojej obsesji, by ponownie zostać mistrzem świata”.

 

Prawie wszędzie zostało to odczytane jako deklaracja tego, że kariera nie jest jeszcze zamknięta. Inaczej uważa jego były trener, obecnie szkoleniowiec Giennadija Gołowkina – Johnathon Banks. „Nie myśli poważnie o powrocie. Ma piękne życie, jest z niego bardzo zadowolony. Po co Władymirowi powrót? To tylko zabawy z kibicami, nic więcej”. Banks mówi bo wie, czy mówi... bo wie, że negocjacje trwają i nie chce przeszkadzać przyjacielowi w podpisaniu jak najlepszego kontraktu?

 

Przekonamy się – i to szybko.