Marta Ćwiertniewicz: Jakie to uczucie znowu znaleźć się w kadrze?

 

Joanna Wołosz: Na razie na ten moment trochę dziwne, ale powoli z każdą godziną jest coraz lepiej i oswajam się z tą myślą. Przede mną drugi trening z dziewczynami. Już nie mogę się doczekać. Będąc tu chcę dać z siebie wszystko i jak najlepiej dołączyć do zespołu.

 

Po rozgrywkach Ligi Mistrzów chyba nie udało się za bardzo odpocząć przed kadrą?

 

Nie było czasu, ale na odpoczynek będę mieć czas trochę później. Wszystko w swoim czasie.

 

Czy spodziewa się pani, że dostanie pani szansę gry w pełnym wymiarze, czy na razie jednak będzie grała dotychczasowa rozgrywająca, a pani będzie próbowała wskakiwać na zmianę?

 

To już pytanie do trenera, który ma wszystko w głowie. Ja jestem gotowa, a wszystkie decyzje podejmuje trener.

 

Czego spodziewa się pani po najbliższym rywalu, czyli po Włoszkach? To są dziewczyny, które kojarzy pani z ligi.

 

Wszystkie dziewczyny grały w lidze włoskiej. Na pewno mają tę przewagę, że trenują wspólnie już dwa, trzy tygodnie. To bardzo dobry zespół, techniczny. Największe gwiazdy jeszcze odpoczywają, więc to będzie dobra okazja dla nas, żeby się zmierzyć z nimi już teraz. To jest dobry moment i myślę, że może być dobry mecz.

 

Który z grupowych rywali wydaje się pani najtrudniejszy?

 

Myślę, że właśnie z Włoszkami będzie najtrudniej. Niemki pewnie zagrają lepiej niż w tym turnieju w Montreux. Stawiam jednak na Włoszki.

 

TERMINARZ LIGI NARODÓW KOBIET

 

Rozmowa w załączonym materiale wideo.