Na razie docierają do nas wypowiedzi Eddiego Hearna, promotora Joshuy, który mówi, że procedura rewanżu z Ruizem Jr została wdrożona. Druga walka byłaby jego zdaniem możliwa pod koniec roku, w listopadzie lub grudniu, ale bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza opcja. Co ciekawe Hearn nie jest już taki pewny, że rewanżowy pojedynek zostanie rozegrany na Wyspach Brytyjskich. A to oznacza, że jeśli już do niego dojdzie, to raczej w USA, być może znów w nowojorskiej Madison Square Garden lub w Las Vegas.

 

Na razie nic o rewanżu nie mówi Al Haymon, menedżer Ruiza Jr i … Deontaya Wildera. Teraz wszystkie cztery mistrzowskie pasy w wadze ciężkiej należą do jego zawodników i nie sądzę, że by nie skorzystał z okazji, tak jak kiedyś Don King, pociągać za sznurki. A to może oznaczać jeszcze inne scenariusze pisane z myślą o rywalizacji w królewskiej kategorii. No, chyba, że platforma DAZN wyłoży grubą kasę na stół i doprowadzi do tego rewanżu.

 

Na razie jednak nie milkną dyskusje o przyczynach porażki Anthony’ego Joshuy. Jak to możliwe, że przegrał z Ruizem Jr skazywanym przez większość fachowców na przegraną przez nokaut- pytają eksperci różnej maści. Nie brakuje oczywiście spiskowych teorii, że Joshua się podłożył, co jest wierutną bzdurą. Pamiętam drugą walkę Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe, którą komentowaliśmy z Przemkiem Saletą w Atlantic City siedząc tuż przy ringu. Ustawka nie wchodziła w grę, to była wojna na śmierć i życie, ale po jej zakończeniu spotkałem się z głosami, że walka została sprzedana. Widać ludzie, w tym również dziennikarze, tak mają.

 

Ale tym razem informacje, że Joshua miał jakieś problemy być może nie są do końca wyssane z palca. Nokauty na sparingach się zdarzają, kto wie, nie można wykluczyć, że przytrafiło się to również byłemu już mistrzowi świata. I nie ma większego znaczenia kto go znokautował, Agit Kabayel czy Joey Dawejko. W angielskich mediach pisano o tym zaraz po walce w Nowym Jorku. Pisano również, że w grę wchodziło odwołanie walki, bo Joshua nie czuł się najlepiej, że przeciwny pojedynkowi z Ruizem był ojciec Joshuy, Robert. Po przegranej syna nie krył wściekłości i kierował wyraźnie swoje niezadowolenie w kierunku promotora Hearna.

 

Ci, którzy byli w Madison Suare Garden, i znają się na rzeczy, też potwierdzają, że Anthony Joshua już wychodząc do ringu był nieswój, wyglądał na zdenerwowanego. A przecież nigdy nie sprawiał takiego wrażenia. Ten chłopak miał prawo być pewny siebie. Trzy lata po tym jak po raz pierwszy założył bokserskie rękawice zdobył srebrny medal mistrzostw świata w Baku (2011) przegrywając zaledwie jednym punktem z silnym jak tur Azerem Medżidowem. Rok później miał już olimpijskie złoto. Na zawodowych ringach też dość szybko potwierdził swoje mistrzostwo, choć faktycznie kilka razy pojawiły się problemy.

 

Ale Andy Ruiz Jr wydawał się być w miarę bezpiecznym rywalem. Pół głowy niższy, ze sporo mniejszym zasięgiem, nie uchodził też za króla nokautu. Owszem wygrywał przed czasem, ale w 2014 roku ważąc tyle co w ostatnią sobotę w Nowym Jorku, nie zdołał znokautować byłego czempiona Siergieja Liachowicza, który wtedy był już cieniem samego siebie.

 

Cóż więc takiego się stało, że otyły Meksykanin rzucił cztery razy na deski Joshuę i ostatecznie zatrzymał w siódmej rundzie ? Czy faktycznie syn nigeryjskich emigrantów ma szklaną szczękę i ogromne problemy kondycyjne, nie mówiąc o słabej psychice?

 

Lennox Lewis - były niekwestionowany mistrz wagi ciężkiej - mówi, że Joshua powinien zmienić trenera i cały sztab szkoleniowy. On wie co mówi, kiedyś też stanął przed takim dylematem, związał się z Emanuelem Stewardem i był wielki. Podobnie Władimir Kliczko, który po przegranych z Rossem Purittym i Corrie Sandersem namawiany był przez wszystkich, również przez starszego brata Witalija, do zakończenia kariery. A on, tak jak Lewis, zamienił Fritza Sdunka na Stewarda i choć został jeszcze znokautowany przez Lamona Brewstera, później przez dekadę królował w wadze ciężkiej.

 

Anthony Joshua z Robertem McCrackenem pracuje od amatorskich czasów, z nim odniósł największe sukcesy, i z nim chce wrócić na tron. Nie zamierza zmieniać sztabu szkoleniowego, wszystko bierze na klatę i twierdzi, że klęska w MSG to jego wina.

 

Z Ruizem Jr walczył fatalnie, to fakt, ale to on miał go pierwszy na deskach. Źle jednak ocenił sytuację, dostał bombę w skroń i już do końca nie wiedział gdzie jest. To jest boks – stwierdził Tyson Fury tłumacząc rodaka. Być może dlatego Joshua nie pamiętał o obronie, walczył bez gardy i padał po ciosach, które nie dochodziły przecież czysto celu.

 

Jeśli w rewanżu pokona Ruiza Jr, tak jak Lewis pokonał Hasima Rahmana z którym przegrał niespodziewanie przed czasem, a w rewanżu brutalnie go nokautując, to znów będzie wielki.

 

Ale do rewanżu daleka droga i myślę, że poznamy jeszcze sporo teorii spiskowych. Deonaty Wilder, mistrz WBC, mówi wprost, że rewanżu nie będzie, bo Joshua nie wytrzyma presji. Jego zdaniem stchórzył w pierwszej walce, wcześniej spanikował w szatni, więc nie wierzy, że za pół roku zobaczy go w ringu. I takich opinii, krzywdzących Joshuę też usłyszymy więcej.