W rumuńskiej stolicy biało-czerwoni zdobyli 25 medali, w tym 13 w seniorach. Podsumowaniem udanego występu było złoto drużyny, która w finale pokonała Rosję 8:5. Ostatniego dnia rywalizowali mastersi i aż 11-krotnie stawali na podium, w tym szkoleniowcy reprezentacji Dudek, Piotr Bagiński (obaj prowadzą ekipę w ne-wazie) i Jacek Szewczak (fighting).

 

 - Przez kilka lat seryjnie zwyciężaliśmy w mistrzostwach globu i kontynentu, aż wreszcie musiał przyjść moment lekkiego kryzysu. Nastąpił on późną jesienią w MŚ w Malmoe, gdzie zdobywaliśmy medale, nie było wcale najgorzej, ale liczyliśmy jednak na więcej. Wielu zawodników było zmęczonych psychicznie ciągłą presją utrzymania się na szczycie. Do Rumunii pojechaliśmy bez takiego obciążenia, bardziej jako pretendent niż obrońca tytułu i to – poza oczywiście ciężką pracą treningową – przyniosło sukcesy. Wróciliśmy na właściwe tory – podkreślił Dudek (Grappling Kraków).

 

W ne-wazie, czyli walkach parterowych, mistrzami Europy zostali Maciej Kozak kat. 85 kg, Bartosz Zawadzki 94 kg i Michał Piwowarski +94 kg, z kolei w fighting po złoto sięgnęli Magdalena Giec 52 kg (obroniła tytuł z Gliwic z 2018 roku) i Rafał Riss +94 kg.

 

 - Sporym zaskoczeniem był złoty krążek Michała Piwowarskiego, którego ze względów rodzinno-zawodowych od dłuższego czasu nie było w kadrze narodowej. Został ojcem bliźniaków, miał sporo różnych obowiązków, ale wrócił i do tego w wielkim stylu. Wszystkie walki wygrał wskutek poddań rywali. Po raz trzeci mistrzem kontynentu został Maciek Kozak, ale pierwszy raz w wadze 85 kg. Bardzo ucieszyła nas wygrana Bartka Zawadzkiego, który walczy w tej samej kategorii 94 kg, co mój kolega-trener Piotr Bagiński. Triumf Zawadzkiego to również sygnał, że wreszcie wchodzi nowe pokolenie, które ma zastąpić starych mistrzów – podkreślił szkoleniowiec.

 

Poza srebrem Anny Augustyn-Mitkowskiej 52 kg oraz brązowymi medalami Karoliny Chłobuszewskiej 57 kg, Sandry Pniak 63 kg, Wojciecha Gryza 57 kg, Macieja Poloka 69 kg i Roberta Henka 77 kg, w ne-wazie blisko podium byli też inni reprezentanci Polski.

 

 - W kategorii +70 kg Justyna Sitko i Magdalena Zaszczudłowicz znacznie ustępowały warunkami i siłą fizyczną swym przeciwniczkom. Różnica 30-40 kg dawała o sobie znać na macie. Niewiele do zdobycia medali zabrakło przedstawicielom młodszej generacji, jak Tomasz Paczka 62 kg i Adrian Kozicz 77 kg. A na sam koniec wielką frajdę sprawiło nam zwycięstwo nad Rosją w finale drużynówki, na którą składały się pojedynki w ne-wazie, fightingu i duo – przyznał Dudek.

 

Ostatniego dnia bukareszteńskich zawodów do zmagań przystąpili mastersi. W składach wielu reprezentacji, w tym polskiej, byli medaliści największych imprez seniorskich, na czele z Bagińskim.

 

 - W mistrzostwach Europy 2018 w Gliwicach nie wystartowałem, z kolei w Rumunii zdecydowałem się na występ i mam złoto w wadze 85 kg. Już myślę o jesiennych mistrzostwach świata w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wcześniej kadrę w ne-wazie oraz fightingu czekają zgrupowania i mistrzostwa Polski, a także German Open. Z kolei juniorzy i młodzieżowcy będą mieli swoje ME na Krecie - dodał trener.

 

W tym sezonie wielki zawody zawitają ponownie do Polski, a będą to grudniowe ME no-gi (walki w spodenkach i koszulkach). To pierwsza edycja tych zawodów.