Polka po raz drugi w historii zawodowych występów w MMA przystępowała do walki, mając na koncie dwie porażki z rzędu. Nokaut przyjęty z rąk Jessiki Andrade oraz wypunktowanie przez Michelle Waterson sprawiły, że notowania Kowalkiewicz nieco spadły, a wygrana z Aleksą Grasso była konieczna, by nasza zawodniczka nie wypadła z najlepszej "10" rankingu wagi słomkowej.

Jej przeciwnika znajdowała się na 13. miejscu, a swego czasu była kreowana na wielką gwiazdę kobiecego MMA. Meksykanka ma jednak 25 lat i ciągle może się poprawiać. To właśnie ona mogła być bardziej zmotywowana, gdyż wygrana z Kowalkiewicz z pewnością popchnęłaby jej karierę do przodu.

Starcie dwóch pięknych zawodniczek nie miało zdecydowanej faworytki.

Już po niespełna dwóch minutach Polka zaczęła krwawić. Wszystko przez skuteczne ataki Grasso, które z łatwością dochodziły do twarzy naszej zawodniczki. Meksykanka brylowała w aspekcie szybkościowym, a jej ciosy proste były znakomitą odpowiedzią na niskie kopnięcia. Kowalkiewicz nisko opuszczała prawą rękę, co z łatwością wykorzystywała rywalka.

Kolejne minuty mijały, ale przebieg pojedynku się nie zmieniał. Grasso była niemal nieuchwytna, atakowała na wstecznym biegu, a jej uderzenia miały większą moc. Kowalkiewicz z biegiem czasu była coraz bardziej zdesperowana, jej próby obaleń nie działały, a Meksykanka konsekwentnie ją rozbijała. Pod koniec walki Grasso miała trzy razy więcej znaczących ciosów od Polki! To dobitnie oddaje przebieg tego starcia.

Kowalkiewicz do ostatniej sekundy walczyła o zwycięstwo, ale nie dała rady. Grasso pewnie wygrała na punkty, a Polka poniosła trzecią porażkę z rzędu.

Wynik walki:

Alexa Grasso (11-2, 4 KO) pokonała jednogłośnie na punkty (3x 30:27) Karolinę Kowalkiewicz (12-5, 1 KO, 2 SUB)