Kontrowersje sędziowskie w meczu Iran - Polska rozpoczęły się już w szóstej akcji meczu. Łukasz Kaczmarek zaatakował w dziewiąty metr, a sędziowie wskazali na aut. Po challenge'u wziętym przez Heynena okazało się, że się mylili. To był dopiero prolog, bowiem takich akcji było w tym meczu... aż osiem!
 
Już kilkanaście piłek później atak Amira Ghafoura wydawał się być autowy, jednak sędzia zdecydował się przyznać punkt Iranowi. Okazało się, że pomyli się... blisko o metr!
 
- Ten aut był wyraźny! - komentował obraz z systemu challenge oburzony Tomasz Swędrowski.
 
Nie inaczej było w secie numer dwa, gdy atak Karola Kłosa został uznany jako autowy. Z kolei powtórki pokazały, że duży fragment piłki wylądował w boisku. Biało-Czerwoni mieli zresztą tego dnia wyjątkowe szczęście do challenge'ów, bowiem nawet te brane przez rywali zazwyczaj kończyły się na korzyść podopiecznych Heynena.
 
- Niestety, ale sędziowanie było katastrofalne. Poziom sędziowania woła o pomstę do nieba - skomentował w końcówce spotkania zrezygnowany Swędrowski, gdy arbiter w czwartej partii zbyt wcześnie odgwizdał błąd Polaków i zdecydował się powtórzyć akcję, w której dopatrzył się przełożenia ręki przez Marcina Janusza.
 
Heynen popisywał się niesamowitym instynktem i bezbłędnie prosił o system challenge aż do połowy tie-breaka. Wówczas powtórki nie wykazały bloku Iranu, była to pierwsza pomyłka selekcjonera Biało-Czerwonych. Można jednak powiedzieć, że zdobył on dla swoich podopiecznych aż osiem punktów!
 
Statystyka byłaby jeszcze lepsza, gdyby sędziowie w jednej z ostatnich akcji meczu dopatrzyli się dotkniętej taśmy przez siatkarza Iranu, jednak archaiczny system powtórek nie pozwalał na poprawne sprawdzenie sytuacji. Ostatecznie punkt został przyznany Iranowi.
 
- Byłoby to śmieszne, ale jest smutne - zakończył w gorzki sposób Swędrowski.
 
Biało-Czerwoni ostatecznie przegrali 2:3 po kontrowersyjnej końcówce.