"Jestem rozczarowany bzdurami, które powiedziano na mój temat w ostatnich dniach. Mam prawników, którzy się tym zajmują. Zostałem poinformowany, że nie mogę o tym mówić dla dobra sprawy. Zostałem dopuszczony do walki i wygrałem uczciwie. Dziękuję za wsparcie" - napisał na Twitterze.

 

 

W organizmie Whyte'a po zbadaniu próbki A wykryto dwie niedozwolone substancje. Pomimo tego, że organizatorzy mieli wiedzę na ten temat, walka z Rivasem się odbyła. Argumentowano to tym, że nie zbadano jeszcze próbki B. Do chwili zakończenia procesu i potwierdzenia informacji o naruszeniu przepisów, nie ma podstaw, by stwierdzić, że zawodnik naruszył regulamin.

 

Brytyjczyk, chociaż był na deskach w dziewiątej rundzie, pokonał Rivasa jednogłośną decyzją sędziów (115:112, 115:112, 116:11). Dzięki temu został tymczasowym mistrzem świata WBC w kategorii ciężkiej, jak również obowiązkowym pretendentem do walki z mistrzem świata tej federacji Deontayem Wilderem (41-0-1, 40 KO).

 

Warto przypomnieć, że w przeszłości Whyte miał już nie po drodze z komisjami antydopingowymi. W 2012 roku został zawieszony na dwa lata po walce z Sandorem Baloghem (3-32-4, 1 KO), którego znokautował w czwartej rundzie pojedynku. W jego organizmie wykryto metyloheksanaminę.