We wtorek Polski Związek Piłki Siatkowej opublikował nazwiska 14 zawodników, których Heynen powołał na rozpoczynający się w czwartek w Krakowie memoriał. Będzie on ostatnim sprawdzianem Polaków przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk (9-11 sierpnia) i należy się spodziewać, że - jeśli planów szkoleniowca nie pokrzyżują urazy - to w takim samym składzie Polacy wystąpią w przyszłym tygodniu w Gdańsku.

 

W ostatnich dniach Belg miał do dyspozycji 16 siatkarzy i przed imprezą będącą pierwszą szansą na przepustkę do Tokio musiał skreślić dwa nazwiska. Padło na środkowego Jakuba Kochanowskiego i przyjmującego Bartosza Bednorza.

 

- Gdyby chodziło o innego trenera, to byłby zaskoczony i to bardzo. Ale patrząc na trenera Heynena... W zeszłym roku musiałem odszczekać kilka zdań, które powiedziałem. W tym roku więc mnie nic nie zaskoczy... Chyba że nie powołałby na te mecze Wilfredo Leona. Wtedy byłbym naprawdę bardzo zaskoczony - zaznaczył Świderski, który 322 razy wystąpił w reprezentacji kraju.

 

Jego zdaniem nawet jeśli ktoś się w tej chwili nie zgadza z wyborami Belga, to powinien je uszanować.

 

- On jest tak naprawdę najbliżej tego zespołu, jest wewnątrz grupy, przebywał z zawodnikami i wie, kto mu najbardziej do tego zespołu będzie pasował. Z oceną poczekajmy do turnieju kwalifikacyjnego - argumentował prezes ZAKSY.

 

W turnieju finałowym Ligi Narodów udanie zaprezentował się Bednorz, który został wybrany do Drużyny Marzeń Final Six. Szkoleniowiec biało-czerwonych teraz jednak zrezygnował z niego. W składzie znalazł się za to m.in. Artur Szalpuk. Przyjmujący PGE Skry Bełchatów pokazał się z bardzo dobrej strony podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata, ale później w sezonie klubowym długo zmagał się z kontuzją, a obecnie dopiero walczy o powrót do formy.

 

- Podobnie można powiedzieć o środkowych Piotrku Nowakowskim i Kubie Kochanowskim. Pierwszy z nich w LN grał dużo mniej, wraca po długim odpoczynku. Widać było, że nie jest w jakiejś wielkiej formie, jeśli chodzi o występ w LN, a jednak znalazł się w teraz w składzie. Są rzeczy, których my nie widzimy, nie znamy, a na które na pewno trener zwraca uwagę. Ma większą wiedzę na temat sytuacji wewnątrz drużyny, kto jest bardziej potrzebny tej ekipie. Nie zaskoczy mnie prawie nic, jeśli chodzi o to, co robi Vital. Musiało na kogoś paść, padło na Kubę i Bartka - podsumował Świderski.

 

W ubiegłym tygodniu Heynen zrezygnował z usług Łukasza Kaczmarka. Atakujący ZAKSY, tak jak i Bednorz w ubiegłym roku, wypadł z kadry tuż przed mistrzostwami świata. Teraz scenariusz się powtórzył.

 

- Czy ponowne odpadnięcie na ostatnim etapie może być dla nich tym bardziej bolesne? Nie, to są zawodowcy. Zdają sobie sprawę, że ktoś musiał zostać "odstrzelony", z kogoś trener musiał zrezygnować. Padło akurat na tych dwóch zawodników. Nie wiem, czy byli na to przygotowani lub wiedzieli wcześniej. Taka jest już kolej rzeczy, że przed ważną imprezą odbywa się selekcja - zaznaczył wicemistrz świata z 2006 roku.

 

Największa rywalizacja w reprezentacji w ostatnich tygodniach trwała wśród przyjmujących, których aż do teraz było w kadrze sześciu. Bartosz Kwolek zaznaczył niedawno, że bardzo ucieszy go nominacja, ale też liczy się z tym, że to dla niego może zabraknąć teraz miejsca w drużynie. Zawodnik ONICO Warszawa jednak został powołany.

 

- Kilku innych siatkarzy chyba też było mile zaskoczonych. A tak na poważnie, to są trudne decyzje, które trzeba podjąć. Kogoś trzeba było skreślić, by ktoś inny mógł pojechać. Podejrzewam, że to nie jest decyzja bazująca na ostatnim jednym czy dwóch dniach, ale na miesiącach, a może nawet na całym roku pracy. Trener mógł brać po uwagę występy w klubie czy te od początku sezonu kadrowego, Ligę Narodów, jej turniej finałowy. Przykładowo wracający do drużyny narodowej po przerwie Karol Kłos rewelacyjnie się obronił postawą w tych rozgrywkach. Bartek Bednorz, według mnie, też bardzo dobrze się zaprezentował, ale Vital podjął takie decyzje, a nie inne. Trudno oceniać, dlaczego akurat w taki sposób i takie nazwiska, ale uszanujmy to - zaznaczył Świderski.