Na 48. kilometrze, tym samym, na którym doszło w poniedziałek do tragicznego wypadku, peleton zatrzymał się, kolarze zdjęli kaski i minutą ciszy uczcili pamięć Lambrechta. W ten sam sposób oddano hołd Belgowi na starcie w Jaworznie i podobnie ma być na mecie na górze Kocierz w Beskidzie Małym.

 

Przy trasie zgromadziło się sporo kibiców z biało-czerwonymi flagami ozdobionymi kirem. Przejeżdżających kolarzy witają brawami.

 

Zawodnicy drużyny Lambrechta – Lotto Fix All (tę nazwę przyjęto specjalnie na TdP, w sezonie ścigają się pod szyldem Lotto Soudal) nie rozmawiali z dziennikarzami na starcie etapu w Jaworznie, o co prosili organizatorzy. Nie wiadomo, czy wystartują w środę. W kuluarach wyścigu pojawiły się nieoficjalne informacje o tym, że mają się wycofać.

 

Do wypadku doszło w pierwszej części poniedziałkowego etapu w okolicach Żor. 22-letni Belg uderzył w betonowy przepust na drodze i na miejscu był reanimowany, a następnie przewieziony do szpitala w Rybniku. Zmarł na stole operacyjnym.

 

Według niepotwierdzonych jeszcze informacji, Lambrecht najechał na wtopiony w asfalt plastikowy element odblaskowy i stracił równowagę. W tym miejscu droga była prosta, szeroka i dobrej jakości, a peleton jechał powoli, ok. 35 km/h.

 

Jak powiedział lekarz wyścigu dr Ryszard Wiśniewski, Belg bezpośrednio po wypadku był przez chwilę przytomny i mówił, że czuje się niedobrze. Miał zadziwiająco niski poziom cukru. Zmarł w poniedziałek późnym popołudniem w szpitalu w Rybniku w wyniku poważnych obrażeń klatki piersiowej i jamy brzusznej.

 

To pierwszy śmiertelny wypadek kolarza w Tour de Pologne, odkąd w 1993 roku dyrektorem wyścigu został Lang.

 

Lambrecht zanotował w ostatnich miesiącach kilka wartościowych wyników: był czwarty w Strzale Walońskiej i szósty w innym prestiżowym klasyku Amstel Gold Race, wygrał też klasyfikację młodzieżową w Criterium du Dauphine. W ubiegłym roku w mistrzostwach świata w Innsbrucku zdobył srebrny medal w wyścigu młodzieżowców (do lat 23).