Najlepsi z najlepszych Pindery. W ciężkiej Ali to nr 1, ale kto za nim?

Sporty walki
Najlepsi z najlepszych Pindery. W ciężkiej Ali to nr 1, ale kto za nim?
Fot. PAP

Wielcy bokserzy potrzebują wielkich walk. I Muhammad Ali takie właśnie wygrywał. Dlatego wygrywa też rankingi i plebiscyty na najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej, zostawiając w tyle innych wielkich mistrzów tej kategorii. Dużo trudniej wytypować drugie i trzecie miejsce w rankigu wszech czasów.

Ali jeszcze jako Cassius Clay wygrał igrzyska olimpijskie w Rzymie (1960). Miał zaledwie 18 lat, gdy w finale wagi półciężkiej pokonał najlepszego Europejczyka w tej kategorii, naszego wielkiego mistrza, Zbigniewa Pietrzykowskiego. Cztery lata później był już zawodowym czempionem królewskiej kategorii. Jego wygrana z Sonny Listonem dla wielu ekspertów była sporym zaskoczeniem.

 

Kiedy w 1996 roku byliśmy z Przemkiem Saletą na Florydzie, gdzie Andrzej Gołota przygotowywał się do rewanżowej walki z Riddickiem Bowe, odwiedziliśmy słynnego trenera Alego, Angelo Dundee. Pamiętam, że zapytałem go wtedy o Listona. Odpowiedział, że to był nieprawdopodobny siłacz  i naprawdę dobry bokser – Takiego Holyfielda zdusiłby jak kota – skomentował.

 

O Alim mówił tylko dobrze, uważał go z najlepszego mistrza wagi ciężkiej w długiej historii zawodowego boksu. – Miał najlepsze nogi na świecie, w pierwszej fazie kariery był po prostu nieuchwytny dla rywali. Później gdy je stracił pokazał, że potrafi korzystać z innych argumentów. Miał cios, twardą szczękę i charakter mistrza. Takiego jak on długo nie będzie – mówił mi wtedy.

 

Nie tylko on ma takie zdanie. Alego stworzyły wielkie walki z Joe Frazierem, Kenem Nortonem czy George’em Foremanem, nie bez znaczenia była też jego postawa poza ringiem. Odmówił służby wojskowej gdy trwała wojna w Wietnamie mając świadomość czym to grozi. Mógł przecież na wiele lat trafić do więzienia. Ale i tak pozbawiono go tytułu, był zawieszony. Stracił być może najlepsze lata kariery, ale paradoksalnie gdy wrócił stoczył największe, najlepiej płatne walki.

 

Tak naprawdę nie ma konkurencji jeśli chodzi o palmę pierwszeństwa w rankingach na najlepszego pięściarza wagi ciężkiej. Kiedy zobaczyłem go na żywo po raz pierwszy (podczas igrzysk w Atlancie – 1996) był już mocno schorowany, ale gdy się pojawiał ludzie wstawali z miejsc i bili brawo.

 

Dla mnie jego najlepsza walka to „Thrilla in Manila” (1974)  z Joe Frazierem. Są opinie, że lepszy był ich pierwszy pojedynek w nowojorskiej Madison Square  Garden z 1971 roku, wygrany przez Fraziera, ale ja wolę ten trzeci na Filipinach, gdzie Ali był górą.

 

Znacznie trudniej wytypować dwóch kolejnych, wspaniałych ciężkich, godnych stanąć na podium. Szanuję starych mistrzów, takich jak Jack Johnson czy Jack Dempsey, ale  to był jednak inny boks. Co innego Joe Louis, walczył naprawdę w dobrym stylu. Myślę, że zasłużył na drugie miejsce na mojej liście, tak samo jak Larry Holmes, dawny sparingpartner Alego, na trzecie.

 

Ktoś powie, że wyżej od niego powinien być Rocky Marciano, jedyny niepokonany mistrz wagi ciężkiej i będzie miał mocne argumenty, by takiej opinii bronić, ale ja wolę Holmesa. Z takim boksem, oczywiście w swoim najlepszym wydaniu, nie byłby bez szans i dziś.

 

George Foremen był chyba pierwszym, który pokonał czas. Złoty medalista olimpijski z Meksyku (1968) zdobył tytuł zawodowego mistrza świata w 1973 roku masakrując w Kingston na Jamajce Joe Fraziera. Rok później sam został znokautowany przez Alego w Kinszasie. W 1977 roku przegrał na punkty z Jimmy Youngiem i zakończył karierę. Wrócił po dziesięciu latach, by w 1994 roku, mając prawie 46 lat znokautować w Las Vegas Michaela Moorera (dwie dekady po utracie tytułu w Kinszasie) i zostać najstarszym mistrzem świata wagi ciężkiej w historii zawodowego boksu. Nikt tego rekordu jeszcze nie pobił.

 

Dlatego stawiam go wyżej od Lennoxa Lewisa, Mike’a Tysona i Joe Fraziera. Tuż za nimi widzę Evandera Holyfielda, który moim zdaniem zasłużył na miejsce w czołowej dziesiątce tej kategorii, choć Angelo Dundee twierdzi, że Liston zdusiłby go jak kota.

 

A mnie się wydaje, że Listona mógłby pokonać Witalij Kliczko. Nie Władimir, tylko starszy Witalij, który z pewnością nie wystraszyłby się tego siłacza. 

 

Dziś waga ciężka znów odżyła, rywalizacja jest znacznie ciekawsza niż w czasach, gdy zdominowali ją ukraińscy bracia. Tylko który z mistrzów zasługuje na miejsce w gronie największych czempionów tej kategorii? Myślałem, że będzie nim Anthony Joshua, złoty medalista z Londynu (2012). Szybko wszedł na zawodowy szczyt, miał trzy pasy, dla mnie byłby faworytem w walkach z Deontay’em Wilderem i Tysonem Furym. A tu zupełnie nieoczekiwanie znokautował go Andy Ruiz Jr.

 

Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i poczekać, kto z tej grupy zostanie absolutnym mistrzem, a być może do walki o koronę włączy się jeszcze ktoś inny, ktoś z drugiego szeregu, np. Adam Kownacki? To jest boks, nigdy nie wiadomo, choć na dziś taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny.

 

Najwięksi mistrzowie wagi ciężkiej - moja 10-tka wszech czasów

 

1/Muhammad Ali (56 - 5, 37 KO)

2/ Joe Louis (66 - 3, 52 KO)

3/ Larry Holmes  (69 – 6, 44 KO)

4/ Rocky Marciano (49 - 0, 43 KO)

5/ George Foreman (76 - 5, 68 KO)

6/ Lennox Lewis  (41 – 2 - 1, 32 KO)

7/ Mike Tyson (50 – 6, 44 KO)

8/ Joe Frazier (32 – 4 – 1, 27 KO)

9/ Evander Holyfield  (44 – 10 - 2, 29 KO)

10/ Witalij Kliczko  (45 – 2, 41 KO)

 

PS. Starych mistrzów, takich jak Jack Johnson (56-11-8, 35 KO), Jack Dempsey (55-6-8, 45 KO) , Gene Tunney (65-1-1, 48 KO) , John L. Sullivan (38-1-1, 32 KO) , James Jeffries (19-1-2, 16 KO), James Corbett (11-4-3, 5 KO) czy Bob Fitzsimmons (61-8-4, 57 KO) nie uwzględniałem.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze