To był był bardzo dobry występ Legii, ale przy tych kibicach, na własnym stadionie, warszawska drużyna powinna, tak jak Olympiacos z Krasnodarem, wsparty przez trybuny, wygrać mecz z Rangers - ocenia Wichniarek. - Zabrakło tej jednej, a najlepiej dwóch bramek, by do Glasgow jechać z zaliczką - dodaje ekspert Polsatu Sport. 

 

- Wynik 0:0 nie jest zły, ale na pewno nie daje spokoju przed rewanżem. Steven Gerrard, trener Rangers na pewno widział, że przy Łazienkowskiej jego zespół nie był lepszy, ba to Legia była lepsza, ale teraz na pewno wymyśli nowe założenia taktyczne. Do 60 minuty jego zespół chyba nie oddał celnego strzału na bramkę gospodarzy - ocenia były napastnik reprezentacji. 

 

- Jeszcze raz podkreślę - defensywa Legii funkcjonuje perfekcyjnie. Jędrzejczyk jest jej liderem. To jest podstawa, by budować wielką Legię. Wszyscy trenerzy przyznają, że budowę drużyny zaczyna się właśnie od tyłu. Jurgen Klopp kupił do Liverpoolu Van Dijka po to, by scalić swoją defensywę, nie tracić bramek, a potem robić coś z przodu - przypomina Wichniarek. 

 

- Vuko ma tydzień, by porozmawiać z Carlitosem. Wyjaśnić, problemy, jakie mają między sobą. Bo ja nie wiem dlaczego trener Legii stawia cały czas na nieskutecznego, bezbarwnego Kulenovicia, który nie stwarza zagrożenia dla bramki rywala. Na ławce wciąż ma Carlitosa, który udowodnił już i w Wiśle i w Legii też, że może być zagrożeniem nawet dla takiego zespołu, jak Rangers. Dla dobra klubu, w rewanżu musi zagrać Carlitos. Wtedy Legia będzie miała szansę wygrać i awansować do Ligi Europy - uważa Wichniarek. 

 

WYNIKI LIGI EUROPY