Ćwierćfinały MŚ przyniosły mnóstwo emocji oraz dwie duże niespodzianki. O miejsca 5-8 zagrają kandydaci lub wręcz pewniacy do walki o medale, reprezentacje USA i Serbii. W ostatnim ze spotkań 1/4 finału w Szanghaju, faworyzowana Australia pokonała Czechów i zameldowała się w najlepszej czwórce.
 
Czesi, którzy sensacyjnie awansowali do ósemki przewagą jednego małego punktu (!) nad Grecją postawili rywalom twarde warunki od pierwszych minut, grając bardzo fizycznie. Liderem zespołu z Antypodów tradycyjnie był rozgrywający San Antonio Spurs, Patty Mills - 31-latek zakończył pierwszą połowę z dorobkiem 16 punktów.
 
Patrik Auda otworzył rezultat trzeciej kwarty i dał swojemu zespołowi minimalne prowadzenie, jednak na tym dobre wiadomości dla Czechów w tym okresie spotkania się skończyły. Australijczycy wykorzystywali błędy rywali i wypracowali sobie okazałą przewagę sięgającą kilkunastu punktów przed ostatnimi dziesięcioma minutami. Bohaterem tego fragmentu został Andrew Bogut, który finiszował lub asystował w sześciu kolejnych akcjach.
 
Nadzieję na odrobienie strat zbudził jeszcze fantastyczny start ostatniej kwarty w wykonaniu Czechów. Siedem punktów zdobytych na przestrzeni kilkudziesięciu sekund zmniejszyło stratę do ośmiu oczek, jednak doświadczenie Australijczyków okazało się kluczowe.
 
Polacy zmierzą się z przegranymi ostatniego ćwierćfinału już w czwartek w Shanghai Oriental Sports Center o godz. 15:00. Zgodnie z rozstrzygnięciami po drugiej stronie drabinki zagrają z którymś z zespołów USA lub Serbii dwa dni później.
 
Australia - Czechy 82:70 (17:17, 16:13, 30:18, 19:22)