Podopieczni Laurenta Tillie mają już na swoim koncie zwycięstwo w mistrzostwach Europy - po złoto prestiżowej imprezy sięgnęli w 2015 roku. Teraz daje się im mniej szans, ale Earvin N'Gapeth i spółka zawsze potrafią zaskoczyć. Problem jednak w tym, że gwiazdor Trójkolorowych nabawił się kontuzji na kilka dni przed rozpoczęciem imprezy i będzie pauzował na początku rozgrywek w grupie A.
 
N'Gapeth poczuł ból przed spotkaniem kontrolnym z Niemcami i został błyskawicznie odwieziony do szpitala. Tam poznał diagnozę, według której opuści początkową fazę ME. Prawdopodobnie nie zobaczymy go więc w Montpellier, gdzie Francuzi rozegrają swoje pierwsze spotkania, jednak może wrócić do zespołu na kolejne spotkania.
 
Rumunia ma na swoim koncie jedno złoto ME, jednak miało ono miejsce... w 1963 roku. 27. zespół rankingu CEV nie powinien sprawić faworytom zbyt wiele problemu, jednak wielki turniej rządzi się swoimi prawami.
 
We Francji oczekiwania są ogromne: jeśli zespół narodowy nie awansuje do strefy medalowej, w kraju będzie się mówiło o zawodzie. To wynika zresztą z ostatnich słów N'Gapetha dla Le Figaro:
 
- Euro pomoże poszerzyć horyzonty siatkówki we Francji? Tylko, jeśli będziemy na podium. Pierwszą rundę rozegramy w Montpellier i możliwe, że czekają nas puste hale. Jeśli skończymy turniej na 1/8 finału, nikt nie będzie wspominał tego turnieju. Wszystko jest zależne od wyniku - powiedział kontuzjowany przyjmujący.
 
Transmisja meczu Francja - Rumunia od godz. 20:35 w Polsacie Sport.