Dobrze, że grupowe mecze już za nami, bo niektóre z nich były parodią siatkówki. Teraz zaczyna się prawdziwy turniej, gdzie nie ma miejsca na błąd. Po prostu trzeba wygrywać, pytanie - czy nasza drużyna jest na to gotowa? Wszystko wskazuje na to, że tak, choć mecze grupowe nie dały niestety, odpowiedzi na to pytanie.

 

Nasi rywale podchodzili do meczów z nami na zasadzie, że i tak nie mają szans, więc niech sobie przynajmniej przeciwko mistrzom świata pograją wszyscy... A że kończyli te mecze niemiłosiernie zbici to już ich sprawa. Tak było.


Teraz będzie nieco inaczej. W 1/8 finału zagramy z Hiszpanią, czyli rywalem reprezentującym poziom maksymalnie Holendrów, czy Ukraińców, więc teoretycznie powinno być lekko, łatwo i przyjemnie. I jakoś ciężko sobie wyobrazić, że nie awansujemy do ćwierćfinału, a tam czekać na nas będzie zwycięzca z pary Niemcy - Holandia. I tutaj też ciężko sobie wyobrazić sytuację, że w perspektywie tego starcia może zabraknąć nas w półfinale.


Teraz dzień przerwy i jedziemy do Apeldoorn. Mecze rozgrywane będą na przepięknym kolarskim welodromie, który na potrzeby siatkarskich widowisk zmieni na chwilę swój wygląd, ale nie powinien zmienić wystroju znanego nam wszystkim z Rotterdamu i Amsterdamu - znowu będzie na trybunach biało-czerwono.