Podopiecznym Vitala Heynena drogę do wywalczenia tytułu zamknęła czwartkowa porażka ze Słoweńcami 1:3 w Lublanie. Głośno było o ich kłopotach z podróżą na ten mecz. Tym razem obyło się bez takich problemów - w piątkowe przedpołudnie udali się razem ze Słoweńcami czarterem do Paryża, a kilka godzin później odbyli trening w słynnej hali Bercy. Według relacji osób obecnych na zajęciach szkoleniowiec mistrzów świata był poddenerwowany.
 
Jak zaznaczył asystent Heynena Michał Mieszko Gogol, tym razem głównym zadaniem nie było samo ćwiczenie siatkarskich elementów.
 
"Pojechaliśmy na halę, ale w zdecydowanej większości był to czas dla zespołu. Chodziło o tym, żeby bardziej spędzić go razem niż trenować. Porozmawiać, zastanowić się, jak to wszystko odbudować jako drużyna" - relacjonował.
 
Potwierdził, że półfinałowa porażka była bolesną lekcją zarówno dla zawodników, jak i dla sztabu szkoleniowego.
 
"Zostaliśmy brutalnie sprowadzeni na ziemię. Bez dwóch zdań jesteśmy rozczarowani. Ciągle wierzyliśmy, że wrócimy jeszcze do tego meczu. Dyskutowaliśmy o tym meczu między sobą w sztabie, trener rozmawiał sporo z zawodnikami. Jako dwie główne przyczyny porażki wskazałbym nieskuteczność w ataku i znacznie gorsze niż zwykle radzenie sobie z piłkami sytuacyjnymi. Słoweńcy byli pod tym względem od nas znacznie lepsi" - analizował.
 
Jego zdaniem, biało-czerwonym na przeszkodzie nie stanął stres związany z występem przeciwko wspieranym przez głośną i liczną publiczność współgospodarzom turnieju.
 
Przyznał za to, że mistrzów świata mogła nieco uśpić gładka droga do półfinału.
 
"Być może, gdyby w fazie grupowej przydarzyłaby się nam porażka w podobnym stylu, to szybciej byśmy przeanalizowali tę lekcję i później inaczej byśmy grali w dalszej fazie turnieju. Ale to tylko gdybanie" - zastrzegł.
 
Gogol ma nadzieję, że złość związaną z czwartkową porażką Polakom uda się przekuć w agresję w meczu o brąz.
 
"Mam nadzieję, że pokażemy wówczas swoje prawdziwe oblicze. Jest się o co bić. Ostatnio medal ME wywalczyliśmy w 2011 roku" - przypomniał.
 
Paryż jest piątym miastem, a Francja trzecim krajem odwiedzanym przez Polaków podczas tych mistrzostw. W fazie grupowej rywalizowali w Rotterdamie i Amsterdamie, na dwa pierwsze spotkania fazy grupowej udali się do Apeldoorn, a na półfinał przenieśli się do Lublany.
 
Spotkanie o brąz rozpocznie się w sobotę o godzinie 18.00. Dzień później w finale Słoweńcy zmierzą się ze zwycięzcą piątkowego półfinału.