Pierwsze minuty sobotniego meczu były bardzo wyrównane, chociaż to gospodarze mieli inicjatywę w ataku. W pewnym momencie zanotowali serię 7:0, w której wyróżniał się Tavarius Shine, a wsadem popisał się Evariste Shonganya. Straty starali się odrabiać Michał Gabiński oraz Clayton Custer, ale po 10 minutach to MKS prowadził 24:17.

 

Torin Dorn i Jakub Musiał zmniejszali różnicę na początku drugiej kwarty, ale "trójkami" odpowiadali Filip Put i Konrad Dawdo. Po późniejszym przechwycie Jakuba Kobla przewaga dąbrowian wynosiła już 10 punktów. Taką samą bronią odpowiadał Devoe Joseph, a WKS Śląsk cały czas był w grze. Ostatecznie po pierwszej połowie było 49:44 dla gospodarzy.

 

Kamil Łączyński i Gabiński w trzeciej kwarcie trafiali i zespół trenera Andrzeja Adamka był blisko rywali. Po dobitce Mathieu Wojciechowskiego przegrywał tylko dwoma punktami. Ten sam zawodnik popisał się później szybką "trójką" i to wrocławianie mieli małą przewagę. Seria 7:0 w końcówce tej części meczu i trzy punkty Bryce’a Douviera sprawiały, że to MKS wrócił na prowadzenie - 72:69.

 

Osiem punktów z rzędu Dominica Artisa w czwartej kwarcie oznaczały, że dąbrowianie jeszcze bardziej zaczęli kontrolować wydarzenia na parkiecie. WKS Śląsk nie odpuszczał i dzięki kolejnemu trafieniu Dorna, zbliżył się na zaledwie punkt. W emocjonującej końcówce ważne rzuty trafiał jednak Douvier, a MKS zwyciężył ostatecznie czterema punktami.

 

MKS Dąbrowa Górnicza - Śląsk Wrocław 98:94 (24:17, 25:27, 23:25, 26:25).

 

MKS Dąbrowa Górnicza: Bryce Douvier 20, Robert Johnson 20, Dominic Artis 18, Tavarius Shine 15, Filip Put 9, Evariste Shonganya 8, Konrad Dawdo 6, Jakub Kobel 2, Iwan Wasyl 0.

 

Śląsk Wrocław: Aleksander Dziewa 18, Devoe Joseph 18, Mathieu Wojciechowski 14, Kamil Łączyński 13, Clayton Custer 11, Torin Dorn 9, Michał Gabiński 6, Jakub Musiał 3, Andrew Chrabascz 2.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELA ENERGA BASKET LIGI