Wynik Bukowieckiego jest zdecydowanie gorszy od ustanowionego w tym sezonie jego rekordu życiowego. Ten wynosi 22, 25 m. By znaleźć się na podium mistrzostw w Katarze Polak musiałby pobić go co najmniej o 65 centymetrów. Rywalizacja w Dausze stała bowiem na niesamowicie wysokim poziomie. 

 

Bardzo długo w konkursie prowadził Nowozelandczyk Walsh. 22,90 osiągnął już w pierwszej próbie, ale później miał problemy z utrzymaniem się w kole i kolejne rzuty palił. Jak się później okazało, ten pierwszy był jego jedynym zmierzonym, a w ostatniej kolejce rywale zepchnęli go z pierwszego na trzecie miejsce. 

 

Przez cały konkurs za plecami Walsha czaił się Crouser, którego ostatni atak przyniósł wynik 22,90 m. Amerykanin wyprzedził więc rywala swoją drugą najlepszą próbą (22,71). A Walshowi nie było czego zaliczać, nie miał drugiego najlepszego wyniku. 

 

Ostatecznie tych zawodników pogodził Kovacs. W ostatniej próbie uzyskał 22, 91 i udowodnił, że poprawienie swojego najlepszego w sezonie wyniku o 60 cm nie jest niemożliwe. Do tej pory Amerykanin mógł się pochwalić sezonowym 22,31 m, a jego rekord życiowy wynosił 22,57 m.

 

Kovacs zdobył drugi w karierze złoty medal MŚ, poprzednio w 2015 roku w Pekinie. Dwa lata temu w Londynie był drugi.

 

Bukowieckiego wyprzedzili jeszcze Darlan Romani z Brazylii (22,53) i Darrell Hill z USA (21,65).