Łukasz Kadziewicz: Panowie, kilka słów każdego z was o meczu z Rosją. Leon, zagrałeś bardzo dobrze w ofensywie i pokazałeś chyba najlepszą serię zagrywek, odkąd grasz w reprezentacji Polski.

 

Wilfredo Leon: Tak, generalnie to jest moja praca. Nie wiem, co się stało, ale seria ułożyła się dobrze. Postanowiłem spróbować i udało się.

 

W trakcie spotkania Tomek Swędrowski powiedział "Kadziu, sprawdź statystyki". Powiedziałem mu "Olek Śliwka, fatalnie, 89 po trzech setach na przyjęciu i 64 w ataku". No, petarda! W meczu z Rosją nie było już zaciągniętego ręcznego.

 

Aleksander Śliwka: Kadziu, zawsze biorę poprawkę na Twoje oceny wobec zawodników, więc nie przejmuję się. Linia przyjęcia była dzisiaj stabilna, więc wszyscy zrobili dobrą robotę. Nawet "Fifi" zagrał w ataku bardzo mądrze - jeden błąd na 25 czy 26 ataków.

 

A to nie wygląda dziwnie, jak Wilferdo zaczyna kiwać?

 

Śliwka: Nie, nie wygląda dziwnie. Z ławki jest sygnał, zamiana i wtedy ja atakuję, a on kiwa.

 

Paweł, jak się dyryguje taką linią przyjęcia?

 

Paweł Zatorski: Ja nie dyryguję grą. To Wilfredo dyryguje. A mówiąc poważnie, to z przyjemnością. Z chłopakami da się bardzo łatwo dogadać. Pomagają z każdej strony, więc jest super.

 

Wilfredo, w samej końcówce dwa dobre przyjęcia i dwie piłki do Bienia. Nie miałeś pretensji do Fabiana, że ostatnia piłka nie mogła pójść do ciebie?

 

Nie, bo przy wyniku 24:22 mieliśmy jeszcze czas. Było OK.

 

O czyje bezpieczeństwo zadbał Fabian z ostatnią piłką? Kto przyjmował?

 

Śliwka: Ja! Przyjąłem slasha (przechodząca piłka po złym przyjęciu). Wyszedł taki trochę paradoks, bo były dwa super przyjęcia, ale ich nie skończyliśmy. Jednak był slash i udało się skończyć.

 

Leon: Te dwie akcje też były dobre, ale Fabian chciał się przepchać i zdobyć punkt. Nieładnie, Fabian. Nie można tak robić.

 

Śliwka: Dobrze zrobił, bo skończył mecz.


Cała rozmowa do obejrzenia w załączonym materiale wideo.