Romański w EBL: Anwil pokazał, jak przegrać wygrany mecz

Koszykówka
Romański w EBL: Anwil pokazał, jak przegrać wygrany mecz
fot. Cyfrasport

Umówmy się, tego meczu z Treflem Sopot mistrzowie Polski z Anwilu Włocławek przegrać nie mogli - między innym o tym w podsumowaniu piątej kolejki Energa Basket Ligi pisze Adam Romański, komentator Polsatu Sport. Oto przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia w EBL.

Najważniejsza informacja kolejki: Anwil uczy, jak przegrać mecz w pięć minut

 

Umówmy się, Anwil Włocławek tego meczu nie mógł już przegrać. Nawet grając tak, jak zagrał, też nie powinien. I to nie tylko dlatego, że niemal dokładnie pięć minut przed końcem meczu było 82:63, a Trefl Sopot stracił z powodu fauli dwóch ważnych graczy podkoszowych: Witalija Kowalenkę i Nanę Foullanda.

 

Chwilę wcześniej, mimo że sytuacja na boisku tego nie uzasadniała, trener Anwilu Igor Milicić wziął przy 19-punktowej przewadze czas dla swojego zespołu, traktując przy dobrej grze drużyny sytuację szkoleniowo. To pewne lekceważenie rywala wykorzystał trener Trefla Marcin Stefański mobilizując swój zespół, stawiając agresywną obronę strefową i szukając ostatniej szansy na zmianę wyniku. Ale - znów się umówmy - nie powinno to mieć żadnego znaczenia, bo Trefl grał w tym meczu słabo, a Anwil dobrze.

 

I nawet nie potrzeba było specjalnie dobrych akcji Anwilu, których już do końca meczu zabrakło. Wystarczyło wracać do obrony. Tymczasem Trefl po huraganowych kontrach, kończonych przez Łukasza Kolendę, punktował bardzo szybko, skracając dystans, a później przejmując prowadzenie.

 

Ale - nadal umówmy się - nawet takie bronienie i kontrowanie w wykonaniu Trefla nie miało prawa dać wygranej. W bilansie całości wystarczyło być może nawet nie gonić Kolendy przy tych kontrach, bo skończyło się to dwoma faulami, w tym niesportowym, które dawały dodatkowe punkty i odbierały szansę mistrzom Polski. W sytuacji zagrożenia ostatnie dwie-trzy akcje włocławian w ataku wyglądały na dodatek dramatycznie nieporadnie.

 

Pozostaje tylko rozstrzygnąć, czy te tragiczne pięć minut to skutek poważniejszych problemów mistrzów Polski, czy też wypadek przy pracy, na tle dobrych 35 minut rozegranych bez kontuzjowanego najlepszego strzelca (Ricky’ego Ledo). Przed meczem trener Milicić zapewniał mnie, że jego zdaniem sytuacja w drużynie nie wymaga w tym momencie ostrzejszych reakcji, że wszystko powinno udać się naprawiać w ramach obecnego składu i dotychczasowych pomysłów. Co teraz? 

 

Wielkim pozytywem tej sytuacji jest jednak przede wszystkim dobra gra w ważnych momentach braci Kolendów (22 i 20 lat), z których młodszy Łukasz okazał się kluczowym graczem w końcówce meczu z mistrzami Polski po raz pierwszy w karierze. To był jego świetny mecz, mimo że spudłował wszystkie siedem rzutów za trzy. Trafił jednak wszystkie osiem wolnych w czwartej kwarcie, zdobył 16 punktów, miał siedem asyst i trzy przechwyty, bez straty. Umówmy się - reprezentacja Polski czeka na takiego Kolendę. A Trefl po wygranej 86:84 we Włocławku z bilansem 4-1 po pięciu kolejkach jest tym bardziej wdzięczny.

 

Postać kolejki: Jarosław Zyskowski, Stelmet Enea BC Zielona Góra

 

Od początku sezonu 27-letni skrzydłowy Stelmetu pokazuje świetną formę, ale w Bydgoszczy był absolutnie nie do zatrzymania dla zawodników Enei Astorii. Trafił 10 z 14 rzutów z gry, 4 z 6 za trzy i 3 z 4 wolnych, dołożył cztery zbiórki, trzy przechwyty i dwie asysty, a jego zespół wygrał efektownie 110:99. Oceny Zyskowskiego nie obniża przedwczesne wyjście do szatni - po dwóch faulach niesportowych (zatrzymywanie kontr) pod koniec czwartej kwarty został zdyskwalifikowany. Należy to jednak potraktować wyłącznie jako poświęcenie dla drużyny. 

 

A wynik punktowy z meczu z Bydgoszczy - 27 - okazuje się być rekordem Jarosława Zyskowskiego w ekstraklasie. Poprzednim było 25 punktów zdobyte w… debiutanckim sezonie w PLK (2011/2012) w przedostatnim meczu sezonu (11 kwietnia 2012 roku) dla spadającego z ligi ŁKS Łódź w starciu z rozwiązującym się właśnie PBG Basket Poznań. W spotkaniu z Astorią Zyskowski po raz 18. w ośmiu sezonach kariery w PLK osiągnął 20 punktów lub więcej, ale aż trzy razy dokonał tego w tym sezonie. Wcześniej grał w Śląsku Wrocław, ŁKS, Kotwicy Kołobrzeg, Polskim Cukrze Toruń, Polfarmeksie Kutno, Rosie Radom i Anwilu Włocławek.

 

Do rekordu rodziny - ustanowionego w sezonie 1990/1991 przez ojca Jarosława Zyskowskiego seniora w barwach Aspro Wrocław - brakuje Jarosławowi juniorowi jeszcze sporo. Tata rzucił wtedy w dwóch meczach po 43 punkty.

 

Moment kolejki: Nana Foulland ponad Milanem Milovanoviciem!

 

Zanim doszło do niesamowitej końcówki meczu we Włocławku, wydawało się, że wydarzeniem meczu i może nawet kolejki będzie niesamowita dobitka środkowego Trefla Nany Foullanda. Wiele się przed tym meczem mówiło o braku atletów pod koszem, ale akcji, w której młody środkowy z Sopotu pakuje piłkę do kosza z góry ponad byłym środkowym Trefla (obecnie w Anwilu), siadając właściwie na nim okrakiem, trudno się było spodziewać. Foulland w tym meczu zdobył 18 punktów, 19 dorzucił drugi środkowy Paweł Leończyk i choć obaj nie byli widoczni w dramatycznej końcówce (Amerykanin spadł za pięć fauli), to temat podkoszowej jakości włocławskiego zespołu jest bardzo interesujący.

 

Liczba kolejki: 64

 

Tyle punktów w drugiej połowie meczu z Polpharmą Starogard Gdański zdobył Śląsk. Wrocławianie słabo wyglądali w pierwszej połowie, ale drugą wygrali różnicą 22 punktów i cały mecz zakończył się ich zwycięstwem 99:82. Świetny był znów tercet Kamil Łączyński - Mathieu Wojciechowski - Devoe Joseph, a Śląskowi nie przeszkodziła nawet kontuzja Claytona Custera i wybity ząb Łączyńskiego. To było drugie zwycięstwo Śląska w tym sezonie.

 

Warte pochwały: Aleksander Perka, Polski Cukier Toruń

 

Nie mogę pominąć świetnej dyspozycji Polskiego Cukru Toruń, który w EBL pozostaje jedynym zespołem bez porażki, a w europejskich pucharach - po wśliźnięciu się cudem do fazy grupowej Ligi Mistrzów - sprawia dobre wrażenie. Jak dobrze idzie torunianom, widać po wyniku ostatniego meczu ligowego (100:64 z MKS Dąbrowa Górnicza), awansie do pierwszej piątki 22-letniego Mikołaja Ratajczaka (w ostatnim sezonie poza rotacją) i swobodzie z jaką wrócił po rocznej przerwie do gry Aleksander Perka. Mówiło się o tym, że po kontuzji kolana 32-letni skrzydłowy, który w Toruniu grał jeszcze przed 2014 rokiem (czyli w pierwszej lidze), może nawet zakończyć karierę. A tymczasem w piątkowym meczu w Arenie Toruń zdobył 18 punktów, miał 10 zbiórek i 2 asysty. Zadań dla Perki może być więcej, bo w tym samym meczu kontuzji stopy doznał Damian Kulig i czeka go kilka tygodni przerwy.

 

Do poprawki: Legia Warszawa

 

W trzy dni po rozbiciu w Pucharze Europy FIBA zespołu z Finlandii (wygrana różnicą 31 punktów), koszykarze ze stolicy w meczu z HydroTruckiem Radom wyglądali fatalnie. Po pozbyciu się Isaaca Sosy, który Anwilowi rzucił 24 punkty, bez jego następcy i bez kontuzjowanego Keanu Pindera, przegrywali przez cały mecz (ostatecznie 76:90) i sprawiali wrażenie, że kompletnie nie wiedzą co i dlaczego chcą robić. Legia w Energa Basket Lidze wciąż jest bez zwycięstwa. Podobnie jak wyglądające tragicznie zespoły Polpharmy (mimo zmiany trenera) i BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski, która ściąga zawodników mających słabą reputację i niespodziewanie przywraca do gry wyrzuconych wcześniej zawodników. Może bałagan w Stali w tej sytuacji dałby radę posprzątać najlepszy dostępny na rynku trenerskim fachowiec, czyli Jacek Winnicki - zwolniony z pracy w Ostrowie po trzeciej kolejce?

 

Wracając do Legii - następna szansa na rehabilitację dla Zielonych Kanonierów będzie w niedzielę w Dąbrowie Górniczej. Ponoć już z nowym strzelcem w składzie drużyny Tane Spaseva, choć ostatecznie nie będzie nim podobno znany z gry w Rosie Radom A.J. English.

 

Co dalej?

 

W szóstej kolejce na antenach sportowych Polsatu będzie można obejrzeć trzy mecze, od czwartku do niedzieli z przerwą na 1 listopada. Zdecydowanie hitem będzie spotkanie w niedzielę w Zielonej Górze, gdzie przekonany się, na co stać Anwil Włocławek w kolejnym trudnym teście. Stelmet Enea BC na pewno będzie wymagającym rywalem, tym bardziej, że - wyjątkowo dla zielonogórzan w tym sezonie - będą mieli na przygotowanie się do meczu pełny tydzień. Tym razem nie grają w tygodniu żadnego meczu w rosyjskiej lidze VTB.

 

Plan transmisji szóstej kolejki Energa Basket Ligi:

 

czwartek 31 października, godz. 17.30, Polsat Sport News: Polpharma Starogard Gdański - Start Lublin

 

sobota 2 listopada, godz. 17.30, Polsat Sport: Asseco Arka Gdynia - BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

 

niedziela 3 listopada, godz. 17.30, Polsat Sport: Stelmet Enea BC Zielona Góra - Anwil Włocławek    

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze