Artyści nokautu wychodzą na ring. Czy "Filipiński Błysk" zatrzyma japońskiego "Potwora"?

Sporty walki
Artyści nokautu wychodzą na ring. Czy "Filipiński Błysk" zatrzyma japońskiego "Potwora"?
Fot. PAP

Jeśli Naoya Inoue jest raczej potworem, to jego najbliższy rywal, Nonito Donaire, ma w sobie więcej artysty. W czwartek, w finałowym pojedynku WBSS (World Boxing Super Series) wagi koguciej faworytem będzie jednak Japończyk. I bardzo prawdopodobne, że znokautuje w Saitamie Filipińczyka.

Niewielu jest we współczesnym boksie tak straszliwych puncherów jak 26-letni Naoya Inoue (18-0, 16 KO). Aby dotrzeć do finału tego turnieju i pokonać Juana Carlosa Payano oraz Emmanuela Rodrigueza potrzebował zaledwie 5 minut i 29 sekund. Nic dziwnego, że nosi przydomek "Monster" (Potwór).

 

I choć jest niewysokim (165 cm), drobnym mężczyzną, to pięści ma z żelaza, gdy nokautuje kolejnych przeciwników boli od samego patrzenia. Już dziś jest w ścisłej czołówce rankingu bez podziału na kategorie. Dokonał tego w zaledwie kilka lat, co w przypadku pięściarzy z najniższych wag jest wielką sztuką.

 

36-letni Nonito Donaire  (40-5, 26 KO) znajdzie się więc w czwartek w bardzo trudnej sytuacji. Przeszłość i mistrzowskie tytuły w czterech kategoriach wagowych (musza, kogucia, superkogucia i kogucia) przemawiają za nim, ale teraźniejszość ostrzega przed nokautem, który zapewne zafunduje mu na swoim terenie Naoya Inoue.

 

Jeszcze kilka lat temu "The Filipino Flash" uważany byłby za równorzędnego rywala Japończyka. Teraz, gdy ma za sobą mistrzowskie porażki z Guillermo Rigondeaux, Nicholasem Waltersem, Jessie Magdaleno i Carlem Framptonem (przed czasem przegrał jednak tylko z Waltersem), kolejna z "Potworem" jest więcej niż prawdopodobna, ale on sam nie traci wiary w to, że może w Saitamie zadziwić świat.

 

- Walka z jednym z najlepszych współczesnych mistrzów, który wyrósł na potwora jest wielką motywacją. Ten, kto pierwszy popełni błąd zapłaci porażką. Ale wiem też, że obaj potrafimy myśleć w ringu, więc być może będzie to długa partia szachów - mówi dziennikarzom "Filipiński Błysk".

 

Donaire nie wierzy w plan taktyczny Japończyka, który zapewnia, że nie będzie za wszelką cenę szukał nokautu, tylko pokaże że potrafi użyć techniki, by wygrać ten finał. – Tacy jak on się nie zmieniają. Od pierwszego gongu ruszy do ataku i będzie chciał mi urwać głowę. Jest typowym agresorem przekonanym o sile swoich pięści. Ale ja jestem na to przygotowany i wiem jak go zaskoczyć – twierdzi urzędujący superczempion organizacji WBA.

 

Donaire ma dużo racji. Inoue wielokrotnie mówił, że jego celem są jak najszybsze nokauty. Najlepiej w pierwszej rundzie. I co istotne Japończyk nie rzuca słów na wiatr. Na pokonanie trzech mistrzów świata potrzebował zaledwie czterech rund.

 

Nic dziwnego, że sami zawodnicy nazywają go potworem lub bestią. Matthew Macklin, były brytyjski mistrz wagi średniej powiedział w jednym z wywiadów, że to najmocniej bijący dziś pięściarz bez podziału na kategorie. A inny Anglik, Gavin McDonnell, którego brat Jamie McDonnell został przez Japończyka zmiażdżony w pierwszej rundzie jest zdania, że na dziś nie ma nikogo, kto mógłby zatrzymać Japończyka. – W niższych kategoriach nie ma nikogo, kto tak skutecznie czyści wagi, w których walczy – dowodzi Gavin McDonnell.

 

I trudno się z nim nie zgodzić. Fakty to potwierdzają, zaczynał od zdobycia mistrzowskiego pasa w wadze junior muszej, po kolejne sięgał w supermuszej i koguciej (WBC i WBA regular).

 

Ale poczekajmy do czwartku, może „Filipino Flash” nas jednak zaskoczy. Jest 6 cm wyższy, a jego rewelacyjny, błyskawiczny lewy sierpowy chyba jeszcze nie zardzewiał. Byłaby to wielka sensacja, ale raz jeszcze podkreślę: to naprawdę mało prawdopodobne. Moim zdaniem zostanie znokautowany, tak jak jego poprzednicy. W wadze koguciej na japońskiego "Potwora" nie ma mocnych. 

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze