Kowalski: Vukovic wciąż robi klopsy, ale Legia jest lepsza

Piłka nożna
Kowalski: Vukovic wciąż robi klopsy, ale Legia jest lepsza
Fot. Cyfrasport

Legia została liderem Ekstraklasy na koniec 2019 roku, choć przegrała ostatni mecz z Zagłębiem Lubin 1:2. Jasne, że ma tylko dwa punkty przewagi nad Cracovią, a w naszej lidze dosłownie wszystko jest możliwe (włącznie z tym, że mistrzem może ponownie zostać np. szósty dzisiaj Piast Gliwice czy będące jeszcze niżej Lechia Gdańsk lub Jagiellonia Białystok), ale pochwalić drużynę Aleksandara Vukovica po prostu wypada.

Choćby za niezwykłą w polskiej lidze umiejętność wygrywania kolejnych meczów (zdarzyło się zwyciężyć pięć razy z rzędu) lub rozjeżdżanie niektórych drużyn walcem (7:0 z Wisłą Kraków, 5:1 z Górnikiem Zabrze, 4:0 z Koroną Kielce). Nie zawsze, ale coraz częściej dało się mecze w wykonaniu wicemistrzów Polski, oglądać z przyjemnością.

 

To nie jest toporny futbol, obliczony tylko na zdobywanie punktów, ale momentami naprawdę efektowny, pomysłowy w ataku z użyciem sporej liczby wypracowanych kombinacji. Na plus Vukovica, i to chyba największy, należy uznać odważne wprowadzanie do drużyny młodych polskich graczy. I nie ma tu znaczenia, że takie ruchy często wymuszone były sytuacją kadrową. Przede wszystkim wykreowanie Michała Karbownika (rocznik 2001), śmiem twierdzić, że także niebawem do pierwszej reprezentacji. No i dobry pomysł z przywróceniem do gry Jose Kante, dzięki któremu więcej swobody i możliwości zyskał Jarosław Niezgoda (lider klasyfikacji strzelców z 14 golami).

 

Z trudem, ale w miarę konsekwentnie serbski trener Legii zmazuje plamę, którą dawał wraz z drużyną w finale poprzedniego sezonu, europejskich pucharach i na początku obecnych rozgrywek. Gdyby właściciel Legii miał większy komfort finansowy, znając jego zwyczaje, pewnie zwolniłby „Vuko” w tamtym czasie. Wymuszona okolicznościami cierpliwość dzisiaj popłaca. Trener coraz rozsądniej zarządza drużyną, powstrzymuje emocje, które nim wcześniej zbyt często targały i wpływały na decyzje personalne, dobrze wypada w mediach.

 

Widać, że tzw. szatnię ma po swojej stronie. Generalnie Legia jest dużo lepsza niż w czasie, kiedy walczyła z Rangers o awans do Ligi Europy, a Vukovic za nic na świecie nie chciał dać szansy swojemu najskuteczniejszemu napastnikowi, choć gola zespół potrzebował najbardziej.  

 

Trener wciąż się jednak swojej roli uczy. To co zrobił podczas tego ostatniego meczu z Zagłębiem, zdejmując przy stanie 1:1 obu swoich najlepszych napastników, było niewybaczalnym błędem strategicznym, za który drużyna błyskawicznie zresztą zapłaciła. Prawdziwy klops.

 

Gdyby nie background, czyli wszystko to co udało się wypracować wcześniej, można by nawet pokusić się, o stare powiedzonko Bogusława Kaczmarka „piłkarski kryminał”. A tak, biorąc pod uwagę bilans: 12 zwycięstw, 2 remisy, 5 porażek, najwięcej goli strzelonych: 40, można to potraktować jako incydent, który nie zepsuł ogólnego dobrego wrażenia.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze