Polak w drużynie gwiazd prestiżowej hokejowej imprezy

Zimowe
Polak w drużynie gwiazd prestiżowej hokejowej imprezy
Fot. Cyfrasport

W Sylwestra zakończył się najstarszy hokejowy turniej na świecie - Puchar Senglera. W finale 93. edycji tych prestiżowych rozgrywek Team Canada pokonał Ocelari Triniec 4:0. W ekipie mistrzów Czech występował Aron Chmielewski, który po zakończeniu turnieju wybrany został do drużyny All-Stars imprezy.

Grzegorz Michalewski: Ostatni Puchar Spenglera zakończył się dla Ciebie znakomicie. Twój zespół Ocelari Triniec zagrał w wielkim finale, a z ekipy „Stalowników” w Drużynie Gwiazd całego turnieju znalazłeś się razem z obrońcą Martinem Gernatem. To duża nobilitacja.

 

Aron Chmielewski: Nie będę ukrywał - zrobiło mi się miło, że znalazłem się w tak wybitnym gronie. Ktoś widział moją grę w Davos i to docenił. Dla mnie to bardzo duże wyróżnienie, bo to najlepszy turniej towarzyski na świecie.

 

Nie było szans pokonać w finale Kanadyjczyków?

 

Gdybyśmy grali pięciu na pięciu to mielibyśmy szanse i na pewno nie był to rywal poza zasięgiem. Po prostu z Kanadą nie możemy rywalizować połowy meczu w osłabieniu, a tak właśnie było w finale.

 

Z Kanadą zmierzyliście sie również w fazie grupowej. Na inaugurację zmagań w Davos przegraliście z nimi 1:4, a Ty strzeliłeś honorowego gola.

 

Pamiętam, że od najmłodszych lat oglądałem w telewizji Puchar Spenglera, bo był rozgrywany zawsze w okresie świątecznym. Można było zobaczyć w akcji naprawdę bardzo dobre drużyny i znakomitych zawodników. Po cichu marzyłem, że fajnie byłoby zagrać w takim prestiżowym turnieju i już rok temu udało się to zrealizować. Wtedy nie trafiliśmy na Kanadyjczyków, ale za to teraz graliśmy z nimi dwukrotnie. Moja radość jest tym większa, bo nie tylko mogłem zagrać przeciwko nim, ale także pojawiłem się liście strzelców. Bramka w takim meczu pozostanie w pamięci do końca życia!

 

Który z tych pięciu meczów rozegranych w ostatniej edycji Pucharu Spenglera był Twoim najlepszym?

 

Na pewno ważnym był ten grupowy z Kanadą, bo strzeliłem w nim gola, ale mecz niestety przegraliśmy. Dla mnie kluczowym spotkaniem był mecz ćwierćfinałowy z Ufą. Przeciwko drużynie występującej w lidze KHL zaliczyłem dwie asysty, w tym tę kluczową przy decydującym golu Rostislava Martynka, który dal nam wygraną 3:2 i awans do półfinału. W nim po dogrywce pokonaliśmy HC Ambri-Piotta 3:2, dzięki czemu zapewniliśmy sobie historyczny awans do finału.

 

Awans „Stalowników” do wielkiego finału był niespodzianką. Nie da się ukryć, że przed rozpoczęciem turnieju nie byliście wymieniani w gronie faworytów.

 

Do Szwajcarii wyruszyliśmy bez kilku podstawowych zawodników. W naszym zespole zabrakło między innymi obrońców Kundratka, Krajicka i Rotha oraz napastników Hrehorcaka, Vrany czy Ruzicki. Wspomogli nas zawodnicy z drużyny farmerskiej. W tej sytuacji awans do finału tak prestiżowego turnieju jest naszym bardzo dużym sukcesem.

 

Tradycją turnieju w Davos jest zapraszanie zespołów wraz z rodzinami zawodników. W przedostatniej edycji gdy debiutowaliście w Pucharze Spenglera byłeś w Szwajcarii z żoną i córką.

 

Teraz byłem tylko z żoną Pauliną. W 2019 roku urodził nam się syn. Na święta przyjechali do nas rodzice oraz teściowie, którzy zostali z dziećmi, a ja razem z małżonką miałem trochę więcej czasu dla siebie (na zdjęciu poniżej Aron Chmielewski z żoną - przyp. red)

 

 

Finał rozgrywany był w Sylwestra w samo południe. Nowy Rok witaliście w Czechach?

 

W Ostrawie lądowaliśmy około godziny dwudziestej drugiej, potem jazda autokarem do Trzyńca i w domu byliśmy praktycznie o 23:30. Tam już czekali na nas teściowie oraz nasi znajomi i praktycznie w ostatniej chwili zdążyliśmy sobie złożyć życzenia noworoczne.

 

Realizator transmisji uchwycił Twoją radość po strzelonym golu Kanadyjczykom i specjalną dedykację dla małżonki.

 

Paulina jest dla mnie wyjątkową osobą. Wspiera mnie i zawsze mogę na nią liczyć. To było dla mnie bardzo ważne, że mogła być ze mną w tamtym momencie.

 

Niebawem po zakończeniu zmagań w Davos pojawiła się informacja, że do „Stalowników” dołączy Wojtek Wolski. Jaka była Twoja reakcja?

 

Ucieszyłem się, że będę miał z kim w szatni rozmawiać po polsku. Mam nadzieję, że na nasze mecze będzie przyjeżdżało jeszcze więcej polskich kibiców. Wierzę, że obecność Wojtka w naszym zespole pomoże nam obronić mistrzostwo Czech (na zdjęciu poniżej obaj zawodnicy). 

 

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze