Od Bobaka do Stocha. Czy w historii PŚ w Zakopanem zapisze się też Kubacki?

Zimowe
Od Bobaka do Stocha. Czy w historii PŚ w Zakopanem zapisze się też Kubacki?
fot. PAP

Konkursy Pucharu Świata w Zakopanem to nie tylko wspaniała historia, ale również atmosfera, jakiej skoczkowie i kibice nie doświadczą na żadnym innym obiekcie. To również magiczne miejsce dla Polaków, którzy aż jedenastokrotnie, w tym raz drużynowo, wygrywali u podnóża Tatr. Wśród nich były takie legendy jak Stanisław Bobak, Piotr Fijas, Adam Małysz czy Kamil Stoch. Czy to tego zacnego grona dołączy Dawid Kubacki?

Puchar Świata w skokach narciarskich w Zakopanem ma bogatą tradycję. Historyczne zawody odbyły się pierwszy i zarazem ostatni raz na Średniej Krokwi. 26 stycznia 1980 roku – czyli dokładnie czterdzieści lat przed tegorocznym konkursem indywidualnym – triumfował  na skoczni o punkcie konstrukcyjnym K82 legendarny Stanisław Bobak z Zębu.

 

Dzień później, już na Wielkiej Krokwi najlepszy okazał się Piotr Fijas. Tuż za nim uplasował się zwycięzca pierwszej zakopiańskiej rywalizacji – w taki oto spektakularny sposób polscy skoczkowie ochrzcili historyczne zawody pod Giewontem.

 

Na kolejne konkursy cyklu PŚ najlepsi zawodnicy świata musieli czekać aż… dziesięć lat! Narty na kołku w tym czasie zawiesił Bobak, a w dniu rywalizacji, który przypadł na środę 17 stycznia 1990 roku, oficjalnie karierę zakończył Fijas. Mimo czterdziestotysięcznego dopingu polskich kibiców Biało-Czerwoni zawiedli. Wszyscy bez wyjątku, a było ich aż dwunastu – nie zakwalifikowali się do finałowej serii. Zawody wygrał Niemiec Jens Weissflog, dla którego było to jedyne zwycięstwo w kraju nad Wisłą.

 

Wraz z odejściem na emeryturę triumfatorów inauguracyjnych konkursów w Zakopanem nastał czas posuchy. Posuchy, która w polskich skokach trwała do sezonu 2000/2001. Co prawda, Międzynarodowa Federacja Narciarska zorganizowała do tego czasu jeszcze kilka konkursów na Wielkiej Krokwi, ale w nich Polacy stanowili tło dla zagranicznych rywali.

 

Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy do głosu na światowych skoczniach doszedł Adam Małysz. To dzięki wiślaninowi PŚ wrócił do Zakopanego w 2002 roku, po ponad dwóch latach przerwy. W drugim konkursie na nowo zmodernizowanym obiekcie o punkcie konstrukcyjnym K120, mistrz świata z Lahti okazał się bezkonkurencyjny, wyprzedzając Niemca Svena Hannawalda i Fina Mattiego Hautamaekiego.

 

W pięciu kolejnych konkursach na Wielkiej Krokwi Orzeł z Wisły nie schodził z podium, zajmując kolejno – dwa trzecie miejsca, dwa drugie i pierwsze. Po wygranej w 2005 roku polscy sympatycy skoków musieli czekać na kolejny sukces aż sześć lat. W swoim ostatnim (jak się później okazało) sezonie, znów na najwyższym stopniu podium znalazł się Małysz. Triumf ten okazał się o tyle słodki dla czterokrotnego mistrza świata, że był jego pierwszym od 1398 dni.

 

Trzydniowy zakopiański  weekend z Pucharem Świata w 2011 był przełomowy. "Umarł król, niech żyje król" - można było rzec po ostatnich zawodach, w których czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli upadł i nie pojawił się w drugiej serii. Serii, która rozpoczęła erę Kamila Stocha. Skoczek z Zębu wygrał swój historyczny konkurs i to zaledwie kilka kilometrów od swojego rodzinnego domu. Sukces powtórzył w kolejnym roku, kiedy w rywalizacji nocnej nie dał szans rywalom.

 

Sezon 2012/2013 przyniósł Zakopanemu pierwsze w historii zawody drużynowe. W nich Polacy w składzie Piotr Żyła, Maciej Kot, Krzysztof Miętus i Stoch spisali się wzorowo, zajmując drugie miejsce tuż za Słowenią. Indywidualnie na najniższym stopniu podium stanął natomiast przyszły trzykrotny mistrz olimpijski.

 

Podhalanin później jeszcze dwukrotnie triumfował na Wielkiej Krokwi, a w rywalizacji zespołowej Biało-Czerwoni czterokrotnie zajmowali miejsca w najlepszej trójce. W jednym z tych przypadków, w 2018 roku, byli nawet najlepsi.

 

Ostatnich dwóch konkursów indywidualnych u podnóża Tatr Polacy, w szczególności ze Stochem, nie mogą zaliczyć do udanych. Kolejno 38. i 36. miejsce dwukrotnego zdobywcy Kryształowej Kuli wprawiło w osłupienie wszystkich zgromadzonych na skoczni, ale i tych przed telewizorami. Co ciekawe, najlepiej zaprezentował się Hula, który zajął czwartą lokatę – najlepszą w swojej karierze.

 

Złą passę w tym roku może za to przełamać Kubacki, który znajduje się w rewelacyjnej formie. Trzy zwycięstwa w Pucharze Świata w obecnym sezonie i osiem kolejnych podiów, stawia triumfatora 68. Turnieju Czterech skoczni w roli faworyta zakopiańskiego konkursu. Bez szans nie jest też Stoch, który czterokrotnie wygrywał na Wielkiej Krokwi, podobnie jak Małysz. Czy swoją zwycięską serię na Podhalu rozpocznie teraz skoczek z Szaflar?

Przemysław Nowak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze