Ale akcja! Jednoczesny, podwójny nokdaun na gali Takam - Forrest (wideo)

Sporty walki
Ale akcja! Jednoczesny, podwójny nokdaun na gali Takam - Forrest (wideo)
fot. Youtube
Jednoczesny nokdaun w boksie zdarza się, choć nieczęsto

Zobaczyć taką akcję w boksie, to niemal jak trafić szóstkę w totka. W sobotę w Las Vegas podczas gali Top Rank, po akcji prawy na prawy, na deskach wylądowali obaj pięściarze. Obaj wstali, ale jeden z nich wkrótce znów był na deskach. W walce wieczorku Carlos Takam wypunktował w wadze ciężkiej Jerrego Forresta.

Dziesięciorundowe starcie wagi ciężkiej Takam - Forrest było główną atrakcją gali w MGM Grand w Las Vegas, gdzie od miesiąca, pierwsze od czasów pandemii, bokserskie gale w USA organizuje jedna z największych promotorskich firm na świecie – Top Rank Boba Aruma.

 

Zanim jednak o tym pojedynku, a także o drugim ze starć wieczoru czyli walce Carlos Castro - Cesar Juarez, najpierw o bitwie, która skradła show, choć nikt tego nie zakładał. Dość powiedzieć, że nie było jej w oficjalnym, telewizyjnym „rozkładzie jazdy”.

 

Trzy nokdauny, w tym jeden równoczesny

 

W pierwszym pojedynku wieczoru w „Bańce”, jak nazwano specjalną arenę zbudowaną w wielkiej hali balowej hotelu MGM Grand, zmierzyli się mało znani, będący na początku bokserskiej kariery Amerykanie Peter Cortez (2-1) oraz Corey Champion (1-3). Walka była zakontraktowana na cztery rundy, a potrwała tylko jedną. Tym co się w niej działo można byłoby jednak obdzielić kilka pojedynków.

 

Najpierw na deskach leżał Cortez. Potem po akcji prawy na prawy na deski padli… obaj. Bo też obaj czysto trafili.

 

- To się w boksie zdarza. Mnie akurat nigdy się nie przytrafiło, ale parę razy takie akcje w życiu widziałem – mówi były mistrz Europy Przemysław Saleta, który galą Takam - Forrest dołączył po przerwie do komentatorskiej ekipy Polsatu Sport.


- Potem jest pytanie, który wstanie szybciej i który był bardziej zamroczony. W tym przypadku okazało się, że Cortez zniósł akcję gorzej, a poza tym dla niego to był już drugi pobyt na deskach w tej rundzie. Chwilę później wylądował na nich po raz trzeci i ostatni – relacjonuje Saleta, ale najlepiej obejrzeć całą akcję w filmie poniżej.

 

 

 

Castro ma "papiery"

 

- Co jeszcze podobało mi się podczas tej gali? Na pewno występ Amerykanina Carlosa Castro (26-0, 11KO) , który pokonał przed czasem doświadczonego Cesara Juareza (25-8, 19KO). Jeśli Meksykanin nie wychodzi z narożnika do kolejnej rundy, a tak było w tej walce, to znaczy, że musiało coś bardzo poważnego się wydarzyć. Mogło. Castro miał zdecydowaną przewagę. Pokazał świetny boks. Ma papiery na duże pojedynki – uważa Saleta.

 

ZOBACZ TAKŻE: KSW 53: Awantura w studiu Polsatu Sport! Mateusz Gamrot chce przejąć wypłatę Normana Parke'a

 

- Tych papierów nie ma za to główny bohater tej gali, przynajmniej do momentu rozpoczęcia walki – czyli Jerry Forrest. Pierwotnie jego rywalem miał być pogromca m.in. Tomka Adamka - Jarrel Miller (23-0-1), który znów jednak wpadł na koksie. Aż strach pomyśleć co by ten Miller zrobił z Forrestem. Przejechałby się po nim jak czołg – mówi Saleta i wojskowe określenia są tu jak najbardziej na miejscu.

 

Forrest, przed tą walką legitymujący się rekordem 26-3, 20KO, sympatyczny chłopak z Newport News w stanie Virginia niedawno rzucił robotę elektryka na wojennych okrętach US Navy o napędzie atomowym. Przed rozpoczęciem walki pokazano nawet załogę okrętu, na którym Jerry służył, która życzyła mu gremialnie powodzenia. Nie pomogło.

 

Forrest zupełnie bez prądu

 

Forrest zupełnie nie miał w sobie energii i to wcale nie tej z atomowego reaktora. To nawet nie była prąd ze zużytego dynama przy rowerze.


- Forrest nie pokazał niczego. Tak jakby go odcięło. Nie słuchał narożnika, nie robił w ringu nic, by wygrać. Takam jak zwykle pokazał solidny boks i to wystarczyło na sparaliżowanego Forresta. Może stawka pojedynku go poraziła. To była jego pierwsza walka z transmisją w wielkim, amerykańskim kanale telewizyjnym (ESPN), pokazywana również za granicą. Przegrał swoją szansę, ale to nie znaczy, że nie zobaczymy go jeszcze w starciach z dużymi nazwiskami – uważa ekspert Polsatu Sport. Jak to możliwe?


- W boksie często tak jest, że ci co przegrywają, dostają więcej propozycji od tych, co wygrali. Forrest wciąż ma świetny rekord, a wygląda na to, że nie jest bardzo groźny. Promotorzy młodych prospektów chętnie z tego rekordu „skorzystają”. O Forreście, jako o prospekcie mówić już raczej nie ma co – dodaje Saleta.

 

A co z Takamem, który po czwartkowym zwycięstwie ma na koncie 39 wygranych (28 KO), 5 porażek i 1 remis? W wywiadzie tuż po walce powiedział, że ma teraz dwa nazwiska na celowniku. Najpierw Oscar Rivas (Kolumbia, 26-1, 18KO), z którym 39-letni Kameruńczyk miał walczyć 14 lipca, a potem mistrz świata WBC Tyson Fury (30-0-1, 21 KO).

 

 

ZOBACZ TAKŻE: Takam i Castro po zwycięstwach w Las Vegas: Teraz chcemy walk o pas!

 

Fury? Marzenie ściętej głowy


- Każdy pięściarz wagi ciężkiej chciałby oczywiście walczyć z Furym, bo to oznacza dzień wielkiej wypłaty, ale nie sądzę, by 39-letni, wciąż niezły, ale na pewno nie wybitny Takam, dostał kolejną szansę. Kilka ich miał, bo nigdy nie bał się przyjmować walk z najlepszymi, ale zawsze przegrywał. Z Joshuą w walce o pasy WBA, IBF i IBO przetrwał 10 rund i to był jego wielki sukcesu. Potem na deski posłał go Chisora. Na pewno jednak będzie jeszcze dostawał szanse, jako tester młodych prospektów – kończy Przemysław Saleta.


Koleje dwie gale Top Rank w „Bańce” w MGM Grand w Las Vegas już w przyszłym tygodniu. We wtorek w walce wieczoru pojedynek o pas mistrza świata. Amerykanin Jamel Herring (21-2, 10 KO) zmierzy się z Portorykańczykiem Jonathan Oquendo (31-6, 19 KO) o pas WBO w kategorii super piórkowej. Galę w czwartek zakończy pojedynek Meksykanina Alexisa del Bosque (17-5, 9 KO) z Amerykaninem Cesarem Alanem Valenzuelą (15-6, 5 KO). Transmisje w Polsacie Sport.

Robert Małolepszy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze