Iwanow: Czy Legia poleciała do Dubaju tylko po to, by przygotować się do walki o tytuł? Niekoniecznie!

Piłka nożna
Iwanow: Czy Legia poleciała do Dubaju tylko po to, by przygotować się do walki o tytuł? Niekoniecznie!
Fot. Cyfrasport
Dariusz Mioduski również ma polecieć do Dubaju. Czy tylko po to, by dopilnować przygotowań do sezonu, czy może jednak szukać inwestorów dla swojego klubu?

Zaledwie połowa zespołów PKO BP Ekstraklasy wybrała się na zimowy obóz przygotowawczy poza granice naszego kraju. Fakt szybszego niż zwykle startu tak zwanej rundy wiosennej, która rusza już 29 stycznia, nie był w tym wypadku istotnym argumentem. W większości przypadków o niezwykłej jak na ostatnie lata decyzji w klubach elity o pozostaniu w Polsce zadecydowała niepewna sytuacja covidowa, a także ekonomia. Legia jednak nie oszczędza.

Finanse, które w obecnych okolicznościach mają wpływ na wiele rozstrzygnięć, odgrywają olbrzymią rolę. Nie wszyscy jednak łapali się za kieszeń. Legia Warszawa, choć nie jest w tej chwili krainą mlekiem i złotem płynącą, wzorem największych europejskich firm, przygotowuje się na Bliskim Wschodzie. W kojarzącym się z luksusem i przepychem Dubaju.

 

Stołeczny klub już dawno zyskał miano kandydata na „Bayern Wschodu”. Ale, jak wiemy, mimo posiadania wielu współrzędnych, które powinny go przynajmniej doprowadzić na drogę zmierzającą w tym kierunku, mistrzowie Polski często błądzą, a na manowce potrafią wyprowadzić ich zespoły z Kazachstanu, Luksemburga, Cypru czy Mołdawii. Na razie z Bayernem łączy ich niestety jedynie kierunek zimowego obozu, bo gigant z Bawarii dość często wybiera właśnie tę lokalizację i w styczniu w ubiegłym roku trenował w Katarze. Teraz ze względu na brak przerwy w rozgrywkach Bundesligi takiej możliwości oczywiście nie było.

 

Nadszarpnięty czteroletnią nieobecnością w fazach grupowych europejskich pucharów „legijny” budżet ratuje sprzedaż piłkarzy. I to za bardzo przyzwoite pieniądze. Monaco za Radosława Majeckiego zapłaciło 7 mln euro, mimo że realnie oceniając, jego wartość nie sięgała takiej kwoty. Portland Timbers wyłożyli za Jarosława Niezgodę 3,6 mln euro, więc również godną sumę, tym bardziej, że za wiele klubów w tym czasie o niego się nie „zabijało”. Nawet za wyśmiewanego niemal przez cały jego pobyt w Warszawie Sandro Kulenovića przyszedł przelew na 1,6 mln euro, a i Carlitosa udało się „upchnąć” do Zjednoczonych Emiratów Arabskich za 1,8 mln euro.

 

ZOBACZ TAKŻE: Euro 2021 w Polsce?

 

Ktoś może narzekać, że Michała Karbownika można było sprzedać za więcej niż 5,5 mln, tym bardziej, że Jakub Moder odszedł do tego samego klubu, Brighton, za kwotę dwa razy wyższą, ale taka była potrzeba chwili. W przypadku awansu Legii do Ligi Europy kwota na pewno byłaby inna. Poza tym, będąc absolutnie szczerym , patrząc na ostatnie kilka miesięcy to „Karbo” stanął jednak w miejscu, jeżeli nie zrobił kroku w tył jeżeli chodzi o postęp swojej piłkarskiej ewolucji w porównaniu z byłym już pomocnikiem Lecha Poznań.

 

Sprzedaż nie może jednak trwać wiecznie, tym bardziej, że by odbywała się regularnie potrzebna jest właściwa produkcja/promocja futbolowego żywego „towaru”. W Warszawie z taśmy nie schodzi go tak dużo, jak w stolicy Wielkopolski. Za kogo dziś można zgarnąć krocie? Za Bartosza Slisza? Pamiętajmy, że on i tak kosztował Legię sporo, a kształtowało go najpierw w Rybniku a potem w Zagłębiu Lubin.

 

Właściciel klubu Dariusz Mioduski co rok musi dokładać do „interesu”. I ciągle trudno powiedzieć, czy budowany co rok przez innego trenera zespół jest bliżej awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy, a Conference League, gdzie i tak trzeba jeszcze się w niej znaleźć,  na pewno nie będzie generować takich przychodów.

 

Co jakiś czas pojawia się więc mniej lub bardziej bliska prawdy informacja o chęci sprzedaży klubu. Jego wartość mocno podniósł nowoczesny ośrodek Legia Training Center, bo do niedawna w tej kwestii klub nie miał się kompletnie czym pochwalić. Legia miała do dyspozycji zaledwie dwa treningowe boiska, w tym jedno ze sztuczną nawierzchnią krytą jesienią i zimą pod balonem.

 

Dziś właśnie marka, LTC i fakt umiejscowienia klubu w rozwijającej się wschodnio-europejskiej metropolii, jaką jest Warszawa, to największa wartość klubu. Kto mógłby go chcieć pozyskać jeśli nie jakiś inwestor/bogacz/szejk z regionu, gdzie aktualnie przebywają piłkarze i sztab szkoleniowy?

 

A dziś dotrzeć tam miał także prezes i właściciel klubu? Może Dubaj został wybrany nie tylko ze względu na perfekcyjne warunki do przygotowania się do rozgrywek, tym bardziej, gdy patrzymy na to, co dzieje się za oknem? Bo w zainteresowanie zakupem Legii przez Roberta Lewandowskiego nie chce mi się póki co za bardzo wierzyć. Na razie. Bo może RL9 nie jest jedynie kontrahentem, a - na przykład - łącznikiem. Z kimś jeszcze większym.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze