Tajna walka o mistrzostwo wagi ciężkiej? Legendarny Don King w akcji!

Sporty walki
Tajna walka o mistrzostwo wagi ciężkiej? Legendarny Don King w akcji!
Fot. Cyfrasport
Don King w przeszłości był promotorem m.im Muhammada Ali, czy Mike'a Tysona. Dziś z jego imperium pozostało niewiele

Tajemnicza walka o pas mistrza świata jest możliwa, jeśli w sprawie macza palce Don King oraz czy zamieszanie z pojedynkiem Ryana Garcii z Mannym Pacquiao to tak naprawdę dużo hałasu o nic - to tematy najnowszej edycji "Z narożnika PG”. Zapraszam!

Ryan kontra Manny: wiele hałasu o nic?

 

Kiedy 22-letni Ryan Garcia (21-0, 18 KO) wrzucił na swój profil instagramowy zdjęcie stworzonego przez kibica plakatu pokazującego go wspólnie z legendarnym Manny Pacquiao (62-7-2, 39 KO) zrobiło się głośno. Musiało, bo na Instagramie Garcię śledzi prawie 8,5 miliona fanów, ale od plakatu do wyjścia na ring nie jest wcale tak blisko. Przypomnijmy, że nie tak dawno na Instagramie Ryana był inny, także zrobiony przez fana plakat, ale na nim był zamiast "Pacmana"... Gervonta "Tank" Davis.

 

"To będzie zaszczyt stanąć z tobą na ringu, zawsze podziwiałem to, co robisz między linami i poza nimi" - pisał Garcia tak, jakby wszystko było już kontraktowo dograne i pozostało tylko założenie pięściarskich rękawic. Okazuje się, że nie tak szybko, bo pierwsze reakcje ze strony zarówno promotora 22-latka, Golden Boy Promotions, jak ludzi reprezentujących 42-letniego filipińskiego senatora są... nieistniejące. Problemów z walką jest więcej, zaczynając od kategorii wagowej, w jakiej walka miałaby się odbyć:  Pacquiao w lekkiej, gdzie walczy jego potencjalny rywal bił się raz w życiu, a Garcia w półśredniej Pacquiao - nigdy. Czy walka będzie miała charakter pokazowy, w umownej kategorii, czyli stanie się tak naprawdę znakomicie opłaconym płatnym sparingiem?

 

Manny Pacquiao ma obecnie tytuł WBA "super" w półśredniej, choć nie bronił pasa od lipca 2019 roku, kiedy pokonał Keith’a Thurmana. Garcia, który nie ma mistrzowskiego pasa, walczy w kategorii, gdzie wielkich talentów (i mistrzów) nie brakuje: Teofimo Lopez, Gervonta Davis czy Devin Haney. Sportowo walka z każdym z nich miałby zdecydowanie więcej sensu, ale finansowo...niekoniecznie.

 

Tajna walka... o mistrzostwo świata wagi ciężkiej?!

 

Drugiego marca 2020 roku legendarny Don King wygrał przetarg na organizację walki o bardzo mało znaczący "regularny”" tytuł mistrza świata wagi ciężkiej World Boxing Association pomiędzy reprezentowanym przez DK Promotions Trevorem Bryanem (20-0, 14 KO) i mieszkającym i trenującym Niemczech Syryjczykiem Mahmoudem Charrem (31-4, 17 KO). King zapłacił (a właściwie ciągle ma zapłacić bo pieniądze nie wpłynęły) za prawo organizacji walki aż dwa miliony dolarów, co już wtedy, przed pandemią, było szokiem dla wszystkich znających się na boksie i powodem do zastanowienia się, w jaki sposób promotor pieniądze odzyska, skoro żaden z pięściarzy nie budzi zainteresowania i żaden od dawna nie walczył: Bryan od sierpnia 2018 roku, a Charr jeszcze dłużej, bo od 2017 roku. Już wtedy było dziwnie, ale później zaczęło być już groteskowo.

 

ZOBACZ TAKŻE: Będzie Adamek - Saleta II?

 

Don King po wygraniu przetargu zapowiedział, że ma zamiar zorganizować walkę w "Las Vegas, Kinszasie lub w Arabii Saudyjskiej", będąc przekonany, że zrobi na tym dobry interes. WBA ogłosiła, że pojedynek musi się odbyć do końca maja 2020 roku, ale później była pandemia i wydawało się, że sprawa umarła śmiercią naturalną. Umarła bo nawet WBA nie traktuje swojego pasa "regularnego", jednego z trzech w tej kategorii wagowej, poważnie. Pas tak naprawdę niczego nie daje, czego najlepszym przykładem jest fakt, że obowiązkowym rywalem Anthony’ego Joshuy w 2018 roku został Rosjanin Aleksander Powietkin, który w rankingu - całkiem niesłusznie zresztą - zajmował miejsce za Syryjczykiem.

 

W grudniu 2020 roku zrobiło się jeszcze ciekawiej, bo Mahmoud Charr ogłosił, że widział w mediach społecznościowych reklamę… swojej walki, tylko, że on o tym nic wie. WBA potwierdziło, że otrzymało do Kinga datę pojedynku - 29 stycznia w Hard Rock Casino w Hollywood, czyli tam gdzie się odbywał się pojedynek Giennadija Gołowkina z Polakiem Kamilem Szeremetą. Prezydent WBA Gilberto Jesus Mendoza postawił do tego sprawę na ostrzu noża, podając w komunikacie, że jeśli Bryan lub Charr nie podpiszą kontraktu i nie będą walczyć, to "stracą pozycję mistrza/lub challengera".

 

O podpis Bryana nie trzeba się było martwić, bo King miał go od razu, natomiast zarówno Charr, jak jego promotor Erol Ceylan jeszcze w minionym tygodniu wątpili, że do walki dojdzie, twierdząc, że nawet we florydzkim hotelu, gdzie ma się odbyć mistrzowski pojedynek, nikt o tym wydarzeniu nie ma ma pojęcia.

 

Ostatecznie ekipa 37-letniego Syryjczyka, który więcej czasu spędził w ostatnich latach w szpitalu (dwie rekonstrukcje uda i cztery kule w brzuch po ataku w 2015 roku w Essen) niż na sali treningowej, zdecydowała się polecieć do Miami. Nie wiadomo, czy dolecą, więc King na wszelki wypadek prosi WBA by uznała za walkę o pas pojedynek między Bryanem i Bermane Stiverne. On też walczy w stajni Kinga, ale taka walka nie ma żadnego sensu, bo od 2015 roku Stiverne stoczył dwa pojedynki i oba przegrał przez KO - z Deontay’em Wilderem i Joe Joyce. Czy do piątkowej walki ostatecznie dojdzie? I z kim? To wie tylko Don King...

Przemysław Garczarczyk z USA, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze