Andrea Anastasi: Mam radę dla polskich kibiców, aby stonować nastroje przed igrzyskami

Inne
Andrea Anastasi: Mam radę dla polskich kibiców, aby stonować nastroje przed igrzyskami
fot. Cyfrasport
Andrea Anastasi to selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy w latach 2011-2013.

- Z mojego punktu widzenia dojście do ćwierćfinału na igrzyskach nie jest trudne, a potem trzeba mieć szczęście w losowaniu, żeby móc wywalczyć medal. Radzę zatem opanować emocje, podejść do tego na spokojnie, nie mieć wielkich oczekiwań. Tak było z włoską reprezentacją i zawsze wracała z igrzysk z jakimś medalem - brązowym, srebrnym, brązowym, srebrnym - powiedział w specjalnej rozmowie dla Polsatu Sport były selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Andrea Anastasi.

Krystian Natoński: Kiedy rozmawialiśmy ostatni raz kilka miesięcy temu zapytałem trenera jak wygląda sytuacja z COVIDEM we Włoszech. Teraz zatem ponawiam pytanie. Czy wszystko idzie w dobrym kierunku?

 

Andrea Anastasi: Zdecydowanie sytuacja się poprawia. Cały czas trwa proces wykonywania wielu badań. Dziennie jest ich robionych od 250 do 300 tysięcy, podczas gdy zakażeń jest niewielki procent, więc wydaje się, że sytuacja jest pod kontrolą. Ponadto co ważne, cały kraj szczepi się i to dowód, że COVID jest w odwrocie. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku nie tylko we Włoszech, ale na całym świecie, w Europie i w Polsce. Mam także nadzieję, że wrócą kibice do hal, bo poprzedni rok od marca do jego końca był pod tym względem bardzo trudny.

 

Sytuacja w Italii na pewno jest coraz lepsza, chociażby dlatego, że toczą się w niej rozgrywki Ligi Narodów. Ile meczów tychże zmagań zdążył już pan zobaczyć?

 

Będę teraz szczery i powiem, że oglądam z większą uwagą zmagania panów niż pań, m.in. dlatego, że tych spotkań jest po prostu bardzo dużo (śmiech). Osiem meczów dziennie przez trzy dni z rzędu sprawia, że to praktycznie niemożliwe śledzić wszystkie starcia. Niełatwo jest zorganizować sobie dzień, aby non stop oglądać mecze od 10 rano do 23 wieczorem.

 

Trzeba kiedyś odpocząć!

 

Oglądam te mecze, które mnie interesują. Kto by się nie oparł obejrzeć szlagieru? Lubię patrzeć na nowych zawodników, którzy wchodzą do zespołów - atakujących, rozgrywających. Oczywiście patrzę też na swoich zawodników - Damian Wojtaszek, Piotr Nowakowski, który jeszcze nie zagrał w kadrze. Jest także drugi rozgrywający Kanady Jay Blankenau, którego pozyskaliśmy do Vervy. Sprawdzam w jakich składach grają zespoły. Takie rozgrywki to święto siatkówki i powiem szczerze bardzo wygodnie jest oglądać i analizować je siedząc sobie wygodnie w domu.

 

A czy wypatrzył pan sobie zawodników, których potencjalnie mógłby pan pozyskać do Vervy?

 

W Warszawie mamy bardzo delikatną sytuację. Drużyna praktycznie jest skompletowana. Teraz czekam na ważne informacje z klubu odnośnie przyszłości, co jest istotne dla samego klubu, jego stabilizacji, ale również PlusLigi. Ja zawsze oglądam w akcji młodych zawodników. Widziałem mecz Polska - Słowenia. Znałem wszystkich zawodników ze Słowenii, więc nie byłem zaskoczony występem żadnego z nich i po dwóch setach przestałem oglądać, także dlatego, że widziałem już ich w wielu wcześniejszych meczach. I tak jak wspomniałem, oglądam zwłaszcza młodzież. Nie wszystkich kojarzę z imienia i nazwiska, ale mam ich w głowie i analizuję sobie ich grę. Taki turniej, w tej formule jak w tym roku, jest bardzo interesujący dla każdego trenera.

 

Liga Narodów jest podzielona na zespoły, które grają w najmocniejszych składach oraz na takie, których celem są igrzyska olimpijskie. To sprawia, że jest duża różnica w jakości poszczególnych meczów.

 

Pełna zgoda. Według mnie jedyną drużyną z topu, która zdecydowała się nie grać podstawowym składem jest Italia. Dotyczy to zarówno pań i panów. Szczerze powiem, że to odważna decyzja selekcjonerów tych drużyn, ponieważ nie będzie zbyt wiele czasu na przygotowanie się do igrzysk po Lidze Narodów. Z tego powodu bardzo ciekawi mnie postawa młodych włoskich siatkarzy. Wielu z nich znam stosunkowo mało ze względu na to, że gramy w innych ligach i nie ma czasu na ich oglądanie. Ten turniej to zatem doskonała okazja, aby im się przyjrzeć. Czy to słuszna decyzja? Nie pokuszę się o ocenę. Zobaczymy po igrzyskach. Pozostałe reprezentacje bardzo mocno żonglują zawodnikami - jak Polska, która zmienia "szóstkę" co mecz czy Brazylia, która rotuje atakującymi, środkowymi, rozgrywającymi i przyjmującymi. To samo dotyczy Francji. Myślę, że taki pomysł, aby przygotować się na igrzyska może okazać się kluczowy. Co do pozostałych drużyn, to grają one w swoich optymalnych składach, a to dlatego, że mieszkają blisko plaży. Miałem okazję tam być. W przerwach od treningów i meczów mają miejsce do relaksu, spacerów i rozmów. Sądzę, że ten turniej to będzie piękne wspomnienie dla zawodników na długie lata.

 

Zobacz także: Liga Narodów: Jaki jest plan Vitala Heynena na meczowe "szóstki"?

 

Wspomniał pan na początku naszej rozmowy, że ciężko jest oglądać wszystkie mecze, a co dopiero w nich codziennie grać. To bardzo trudna sytuacja dla zawodników, którzy mają za sobą ciężki sezon klubowy.

 

To prawda. Wielkie kluby oraz reprezentacje potrafią jednak w takich sytuacjach znajdować rozwiązanie. Jeżeli przeanalizujemy Polskę, jest tam 19 zawodników. Vital Heynen postanowił dołączyć do zespołu Norberta Hubera, ponieważ Piotr Nowakowski był bardzo mocno eksploatowany w klubie. Wiem co mówię, bo przez cały sezon miałem do dyspozycji tylko dwóch środkowych - jego i Andrzeja Wronę, gdyż Kowalczyk pauzował przez kilka miesięcy z powodu kontuzji. Dlatego też obaj grali bardzo dużo i zdaję sobie sprawę, że Piotr przyjechał na kadrę zmęczony i musi po prostu odpocząć. Wszystko z nim jednak w porządku i mogę zapewnić wszystkich polskich kibiców, że będzie niedługo gotowy do gry. To oczywiście prawda, że zawodnicy grają bardzo dużo. Kluczem jest odpowiednie zagospodarowanie energią siatkarzy. Vital zachowuje się bardzo inteligentnie i nawet, gdy mecz nie toczy się po jego myśli - jak przeciwko Słowenii, nie nadużywa sił np. Wilfredo Leona, który dzień wcześniej rozegrał niesamowite spotkanie. 13 asów serwisowych? Mamma mia! Gdy zobaczyłem ten wyczyn, powiedziałem do siebie - Mamma mia! Jak można tak grać?! Trzeba zdać sobie sprawę, że ten turniej wymaga ciągłych rotacji. Treningi też nie trwają długo, bo po prostu nie ma na nie czasu. Na szczęścia Polska ma salę treningową w hotelu, co jest genialnym pomysłem Vitala i polskiej federacji. Dzięki temu mogą swobodnie pracować. Proszę mi uwierzyć, że takie warunki mogą świetnie wpłynąć na przygotowania do igrzysk. Zawodnicy wszystko mają na miejscu. A gdy nie grają, mogą pójść sobie na plażę, odpocząć i odciąć się od wszystkiego. Sądzę, że ten turniej, mimo że wymagający, będzie miał dobry wpływ.

 

Myślę, że, mimo wysokiego poziomu zmęczenia, wszyscy zawodnicy chcą grać, bo toczy się walka o udział na igrzyskach. W przypadku Polski rotacja jest olbrzymia i wydaje się, że jesteśmy na tyle silni, że nie ma znaczenia jaką szóstkę gramy.

 

Absolutna racja. Polska ma niesamowicie szeroką kadrę, którą porównałbym do reprezentacji Włoch z początku lat'90, gdzie też rotacja była olbrzymia. Mogę podać przykład - w 1999 roku wygrałem Ligę Światową bez czterech, pięciu podstawowych zawodników. Nie było wtedy Gianiego, Gardiniego, Graviny, Bracciego, Tofolliego, a mimo to wygraliśmy. Tak było w Italii, a teraz podobnie jest w Polsce - w trzech pierwszych meczach Heynen skorzystał z sześciu przyjmujących - Semeniuk z Leonem, Fornal z Bednorzem, Kubiak ze Śliwką. To coś niesamowitego. Jest dwóch libero, trzech rozgrywających, chociaż wiem, że Janusz nie jest jeszcze gotowy fizycznie, trzech atakujących, pięciu środkowych - Mamma mia!

 

Czyli możemy stworzyć dwie reprezentacje na igrzyska i obie mogą zagrać w finale o złoto.

 

Trudno się nie zgodzić.

 

Patrząc z punktu widzenia Vitala Heynena, jak ciężko będzie mu dokonać selekcji? A może już to zrobił i sprawa jest jasna?

 

Na pewno nie jest łatwo, ale myślę, że pewne nazwiska Heynen ma już w głowie - dwóch rozgrywających, libero, środkowych, ale to zależy od zdrowia fizycznego Nowakowskiego. To jednak zawodnik, który w ważnych momentach nigdy nie zawodzi. Na pewno będzie trudny wybór z atakującymi i przyjmującymi, ponieważ wszyscy oni są znakomici. Myślę, że wśród powołanych znajdzie się jeden przyjmujący, który będzie też w stanie zagrać na igrzyskach jako libero, ponieważ pamiętajmy, że jedzie tylko "dwunastka". Podejrzewam, że Vital prędzej czy później wypróbuje na tej pozycji któregoś z przyjmujących - może Kubiaka lub Śliwkę. Zawodnicy o takiej charakterystyce, którzy mogą grać na więcej niż jednej pozycji, mogą być pewni, że znajdą się w czwórce przyjmujących. Potrzebny jest ktoś, kto w razie kontuzji Zatorskiego czy Wojtaszka będzie musiał wskoczyć w ich miejsce. Pamiętam, że w mojej reprezentacji w Londynie takim zawodnikiem był Ruciak, który nie był wtedy gwiazdą w ataku, ale za to świetnie radził sobie w drugiej linii. Dzięki temu mogłem w każdej chwili wykorzystać go, gdyby libero miał kontuzję. Wybór na pewno będzie trudny, chociaż według mnie Vital wysłał już wyraźny sygnał, że postawi na sprawdzonych zawodników. Sądzę, że jedyny dylemat dotyczy przyjmujących i atakujących. Trudno wyobrazić sobie, żeby w kadrze zabrakło Leona czy Kubiaka. Ale dalej jest już kłopot - Śliwka, Semeniuk, Fornal. Nie ma lekko. Najtrudniejsze dla trenera to powiedzieć zawodnikowi, że nie jedzie na igrzyska. Przykładem jest Damian Wojtaszek, który kocha grać dla reprezentacji i chciałby dla niej występować, ale zdaje sobie sprawę, że przyjdzie moment, w którym Vital wybierze go lub nie. I dla ich obu będzie to powód do płaczu, bo chciałby go zabrać, ale może wybrać tylko jednego libero.

 

Wspomniał pan o Londynie. Czy zmęczenie odgrywa kluczową rolę na igrzyskach? Tak było w pańskiej drużynie?

 

Nie wydaje mi się. Na igrzyskach są dni, w których grasz i w których masz wolne. Jest czas na odpoczynek, na treningi, więc nie powiedziałbym, że to jest główne zagadnienie. Obecna reprezentacja Polski jest gotowa do wygrywania. Igrzyska w Londynie były w 2012 roku, kiedy kadra była w budowie. W kolejnych latach zespół ewoluował, zdobywając mistrzostwo świata w 2014 roku, ale potem znowu miał spadek formy podczas igrzysk w Rio. Potem w 2018 roku ponownie udało się wygrać mundial. To ciężki temat. Igrzyska to bardzo specyficzny turniej. Doradziłbym wszystkim polskim kibicom, aby zdjąć trochę presji z tych chłopaków, ponieważ presja szkodzi. Nawet jeżeli na parkiecie znajdują się wspaniali gracze, to presja może sprawić, że zaczną gorzej grać. Mogę podać wam przykład Wilfredo Leona, na którego presja w Perugii była gigantyczna, podobnie jak na cały zespół i trenera. Heynen doskonale o tym wie, że bo przecież tam pracował. I to sprawiło, że Leon nie grał tak jak potrafi, jak może. Dlatego miałbym taką radę dla was wszystkich. Igrzyska to wyjątkowy turniej, ponieważ jest mało drużyn, a wszystkie prezentują wysoki poziom, co sprawia, że każda z nich jest kandydatem do złota - Brazylia, Francja, Rosja, Włochy, Polska - każdy może zdobyć złoto. Z mojego punktu widzenia dojście do ćwierćfinału na igrzyskach nie jest trudne, a potem trzeba mieć szczęście w losowaniu, żeby móc wywalczyć medal. Radzę zatem opanować emocje, podejść do tego na spokojnie, nie mieć wielkich oczekiwań. Tak było z włoską reprezentacją i zawsze wracała z igrzysk z jakimś medalem - brązowym, srebrnym, brązowym, srebrnym.

 

Czyli to jest rozwiązanie!

 

Tak mi się wydaje. Trzeba stonować nastroje i albo uda się wygrać medal, albo nie. Aczkolwiek obiektywnie uważam, że Polska w tym momencie to najsilniejsza reprezentacja na świecie.

 

To prawda, że mentalnie trzeba być niesamowicie odpornym, żeby poradzić sobie z tą presją jaka jest w Polsce. Ostatnie pytanie. Kiedy Andrea Anastasi ponownie zawita do Polski?

 

Obecnie czekam na drugą dawkę szczepienia, a po niej mogę od razu wybrać się do Polski, aby rozpocząć przygotowania do sezonu. Na szczęście technika umożliwia mi komunikowanie się z klubem online, tak jak my teraz. I tak jak powiedziałem wcześniej, czekam na dobre wieści z Warszawy. Wiem, że pojawiają się różne plotki, ale ja zamykam buzię na kłódkę, bo wiem jaka jest prawda. Czekam cierpliwie i życzę sobie, aby to były pozytywne wieści. W międzyczasie udało się zbudować zespół na miarę moich możliwości, bez wydawania kosmicznych pieniędzy. A trzeba podkreślić, że nasz zespół został zbudowany tak naprawdę miesiąc temu, podczas gdy inne drużyny skompletowały zawodników już w styczniu. Obecnie okienko transferowe jest zamknięte. Będziemy zatem pracować z tymi, którzy są. Wiemy, że sytuacja z siatkówką w Warszawie jest teraz skomplikowana i życzę sobie, aby w tym roku było spokojniej. Poprzedni sezon był trudny i tak naprawdę od listopada wciąż nie znamy oficjalnego stanowiska dotyczącego przyszłości klubu. Jak widać nie jest łatwo. Ja staram się robić swoje, uspokajać każdego. Rozmawiam z moimi zawodnikami, członkami sztabu, ludźmi z klubu. Robię co w mojej mocy. Na szczęście łączenia online ułatwiają nam kontakt.

Rozmowa z Andreą Anastasim:

 

Krystian Natoński, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze