Tokio 2020. Łukasz Kubot: Nie umiem powiedzieć, skąd brak sukcesów na igrzyskach

Inne
Tokio 2020. Łukasz Kubot: Nie umiem powiedzieć, skąd brak sukcesów na igrzyskach
fot. PAP
Łukasz Kubot: Nie umiem powiedzieć, skąd brak sukcesów na igrzyskach.

Najwięcej emocji po odpadnięciu miksta Iga Świątek - Łukasz Kubot w 2. rundzie rywalizacji mikstów w turnieju olimpijskim w Tokio wywołał wątek braku sukcesów polskich tenisistów w igrzyskach. - Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie - zaznaczył lubinianin.

Świątek i Kubot przegrali w czwartek z reprezentantami Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Jeleną Wiesniną i Asłanem Karacewem 4:6, 4:6 w ćwierćfinale. Była to ostatnia szansa na medal Biało-Czerwonych w Tokio w tenisie. Nikt z sześcioosobowej grupy nie przeszedł drugiej rundy.

 

ZOBACZ TAKŻE: W czołówce bez zmian, Iga Świątek nadal ósma

 

Od wielu lat polscy zawodnicy nie są w stanie dostać się do strefy medalowej igrzysk w tej dyscyplinie. Jeden z dziennikarzy zapytał 39-letniego Kubota, co jego zdaniem jest tego przyczyną. Zamiast niego jednak głos zabrała Świątek, która argumentowała m.in. że w kobiecym tenisie dochodzi obecnie do wielu niespodziewanych wyników.

 

- Igrzyska mają też swoją specyfikę i liczy się tu więcej doświadczenia. Czasem ciężej jest zaprezentować podczas nich taką samą formę jak w innych turniejach. Dość często wygrywają osoby, które wcześniej nie były faworytkami. Choćby w Rio de Janeiro Monica Puig. Jest bardzo dużo porażek faworytów - wyliczała 20-letnia zawodniczka.

 

Kubot z kolei zaznaczył, że Świątek czy Hubert Hurkacz to młodzi obiecujący tenisiści, którzy dostarczą jeszcze wiele emocji. - Proszę mi powiedzieć, kiedy dotychczas występowaliśmy w roli faworytów? Hubert wrócił z Wimbledonu, gdzie doszedł do półfinału, a na igrzyska leciał kilka dni później. Tu się musi wszystko zgrać i ułożyć. Nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć. Ja zrobiłem wszystko. Wiem, że zarówno Iga, jak i Hubert też zrobili wszystko, co mogli zrobić. Po prostu tak jest. Na pewno cała ta młodzież i cała wcześniejsze generacje zostawiały serce na korcie, bo byłem przy tych meczach i oglądałem je - zapewnił.

 

Wcześniej, zanim emocje włączyły się do gry, Polacy opowiadali o przebiegu rywalizacji z Wiesniną i Karacewem. - Byliśmy przygotowani, że bardzo ważny będzie początek tego spotkania dla nas. Tak też się nam ułożyło. Niestety, nie udało się zdobyć drugiego przełamania i wyjść na prowadzenie 4:0. Niemniej jednak nie usprawiedliwia nas to. Rywale weszli w ten mecz później, ale weszli. Bardzo dobrze returnowali. Patrząc na przebieg dalszej części spotkania, to można powiedzieć, że wygrali zasłużenie. Nie chcę gdybać, ale gdybyśmy wygrali pierwszego seta, to byłby super tie-break i wszystko by się mogło zdarzyć - zaznaczył Kubot.

 

Zapytany o taktykę odparł, że zakładała, by posiadać wysoki procent skuteczność pierwszego podania. - Nie pozwolić na returny i od początku "naskoczyć" na przeciwników returnami. Nie pozwolić im grać długich wymian. To się na początku udało, ale oni potem złapali swój rytm gry i ich dominacja na korcie była widoczna - przyznał.

 

Świątek zaś zwróciła uwagę na rolę mającej na koncie wiele sukcesów w deblu Wiesniny. - Zrobiła świetną robotę. Wczoraj o wiele łatwiej było o przełamanie jak serwowała Fiona Ferro, więc mieliśmy trochę więcej szans. Uważam, że Jelena "wyciągnęła" ten mecz. Przeciwko facetowi zawsze gra się ciężko. Ale to jest mikst, bardzo specyficzna gra - zastrzegła.

 

Spotkanie rozpoczęło się późnym wieczorem czasu miejscowego. Cała rywalizacja na kortach kompleksu Ariake Tennis Park - decyzją Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) - rozpoczęła się kilka godzin później niż dotychczas z uwagi na trudne warunki pogodowe.

 

- Apelowały o to sytuacje - zawodnicy wycofywali się, wiele osób nie miało energii albo sił, żeby dokończyć mecz. Ja się przy tym nie udzielałam. Chciałam się dostosować do warunków i skoncentrować się na tym, a niekoniecznie na tym, by zmieniać układ gier - zaznaczyła podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego.

 

Zapytana, czy przestraszyły ją informacje o kłopotach zdrowotnych na korcie m.in. Rosjanina Daniiła Miedwiediewa czy jej pogromczyni w singlu Hiszpanki Pauli Badosy, odparła, że było to raczej współczucie. - Bo jak ktoś tak jak Paula Badosa rozkręca z turnieju na turniej, ma naprawdę fajny sezon i mógł tu zrobić wiele...Ale takie sytuacje pokazują, że czasami, mimo że jesteśmy dobrze przygotowani, to są rzeczy, które mogą pokrzyżować nam plany. Trzeba mieć do tego jakąś formę akceptacji, choć to jest trudne. Przegranie w ten sposób na igrzyskach nie jest łatwe. Mi by było łatwiej przegrać w normalny sposób, gdybym wiedziała, że moja przeciwniczka ma lepsze umiejętności niż ja - stwierdziła.

 

Gdy zaś pojawiło się pytanie, czy jako specjalistka od singla podczas występu w mikście była w stanie zagrać na luzie, odparła, że pomogło jej to rozluźnić się trochę bardziej. - I pójść czasem z żywiołem. W tym wypadku kosztował mnie jednak sporo emocji, bo graliśmy na igrzyskach. Był to pewien stres. Ale to moje pierwsze igrzyska i pierwszy raz byłam w takiej sytuacji. Wiele doświadczonych zawodniczek do mnie podchodziło i powtarzało, że na koniec będzie lepiej, że znają to uczucie i że rozumieją. Że na pierwszych igrzyskach było im faktycznie ciężej i że z biegiem lat potrafiły nabrać trochę dystansu - relacjonowała Świątek.

 

 

Podsumowanie każdego dnia na Igrzyskach Olimpijskich w Studio Tokio codziennie o 20:00 w Polsacie Sport. W programie olimpijczycy, reprezentanci Polski, eksperci komentują najważniejsze i najciekawsze wydarzenia w Tokio.

 

A codziennie rano o 8:00, 9:00, 10:00, 11:00 i 12:00 Flesze Studio Tokio, w których informujemy o tym co wydarzyło się na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

A.J., PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie