Od dominatora do ligowego średniaka. Czy Skra wróci jeszcze na szczyt?

Siatkówka
Od dominatora do ligowego średniaka. Czy Skra wróci jeszcze na szczyt?
fot. PAP
Andrea Gardini i siatkarze Skry Bełchatów

Kibicom PGE GiEK Skry Bełchatów z pewnością nie jest łatwo patrzeć na dyspozycję swojego zespołu w ostatnich latach. Również w tym sezonie ekipa z centralnej Polski spisuje się na razie poniżej oczekiwań. Iskierką nadziei jest niedawny triumf nad Projektem Warszawa, który być może sprawi, że podopieczni Andrei Gardiniego rozpoczną marsz w górę tabeli.

Sezon 2017/2018 był ostatnim, w którym Skra zdobyła mistrzostwo Polski. Był to również ostatni sezon zakończony zdobyciem jakiegokolwiek medalu w PlusLidze przez utytułowany klub z Bełchatowa. W kolejnych latach było już tylko gorzej.

 

Skra apogeum bezradności osiągnęła w poprzednim sezonie, kiedy sensacyjnie nie awansowała nawet do fazy play-off, zajmując ostatecznie 12. miejsce. Również na początku tego sezonu próżno szukać bełchatowian w czołówce tabeli. Podopieczni Gardiniego w siedmiu meczach ponieśli aż cztery porażki - m.in. ze znacznie niżej notowanymi Exact Systems Hemarpol Norwidem Częstochowa czy Bogdanką LUK Lublin.

 

Dla kibiców z Bełchatowa, przyzwyczajonych do wieloletniej dominacji Skry na krajowym podwórku oraz walki o najwyższe cele w Lidze Mistrzów, taki obrazek jest niezwykle przykry. Do tego doszło zamieszanie na niwie strukturalnej klubu, o czym było głośno jeszcze kilka miesięcy temu.

 

ZOBACZ TAKŻE: Geneza upadku AZS-u Częstochowa. Reportaż

 

Niegdyś Skra była modelowym przykładem dla innych, nie tylko siatkarskich klubów w Polsce. Klub święcił niesamowite sukcesy (siedem mistrzostw z rzędu w latach 2005-2011. W sumie dziewięć złotych medali) i był nieosiągalny na niwie krajowej. Złote medale siatkarzom z Bełchatowa wieszano już praktycznie przed rozpoczęciem danego sezonu, a kibice mogli co najwyżej pasjonować się walką o pozostałe lokaty. Jakakolwiek, nawet pojedyncza porażka Skry była odbierana jako wielka sensacja. Te czasy jednak minęły. Ale czy bezpowrotnie?

 

25 listopada odżyły nadzieje fanów Skry na lepsze "jutro". Bełchatowianie po trzech porażkach z rzędu niespodziewanie przełamali się w starciu z niepokonanym Projektem Warszawa, wygrywając u siebie 3:1. Po dwóch setach na tablicy świetlnej widniał wynik 1:1. Gospodarze zwyciężyli na przewagi niesamowicie ważną trzecią partię, aby po równie zaciętej grze dopiąć swego w czwartej odsłonie.

 

- Najważniejsze było to, że zostaliśmy w grze. Zwłaszcza wcześniej, gdy rywale zagrywali trochę słabiej, my traciliśmy skupienie i przestawaliśmy grać. Teraz cały czas mieliśmy ten problem, ale tym razem walczyliśmy i pozostaliśmy w grze - przyznał Gardini, cytowany przez portal "Strefa Siatkówki".

 

Wielu sympatyków Skry może zastanawiać się, czy siatkarzom z Bełchatowa uda się pójść za ciosem w kolejnych meczach. Włoski szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że przed jego zespołem jeszcze sporo pracy.

 

- Poprosiłem zawodników, by przestali myśleć o tych wszystkich problemach i byli skupieni na kilku rzeczach. Mimo że mieliśmy jakieś kłopoty, bardzo podobało mi się, jak moi zawodnicy reagowali. Na razie nie gramy perfekcyjnie, ale potrafimy walczyć i pokazaliśmy to w tym meczu. Jestem bardzo dumny z chłopaków, ponieważ jesteśmy każdego dnia razem, ciężko pracujemy i każdego dnia coś się wydarza, jakieś urazy. Dla mentalnej strony zespołu nie jest to łatwe. Dlatego jestem z niego dumny - rzekł Włoch.

 

Warto zaznaczyć, że sporym problemem Skry, który z pewnością ma duży wpływ na dotychczasowe wyniki, jest lista kontuzjowanych graczy. Tym, który ostatnio wypadł z drużyny jest środkowy Mateusz Poręba.

 

- Chyba w środę w trakcie rozgrzewki poczuł problemy z mięśniami brzucha. Mniej więcej przez kilka dni może trochę ponad tydzień nie może nic robić, ponieważ jest to poważne. Cóż można powiedzieć. Mamy kolejnego zawodnika kontuzjowanego i cały nasz sezon właśnie tak wygląda pod tym względem. Łukasz Wiśniewski, Mateusz Mika, Mateusz Poręba byli poza grą. To dla nas trudny czas - skwitował Gardini.

 

Bełchatowianie kolejny mecz w PlusLidze rozegrają 2 grudnia na wyjeździe z Asseco Resovią Rzeszów. To niewątpliwie ligowy klasyk. Oba zespoły niegdyś między sobą rozstrzygały kwestię mistrzostwa Polski. W obecnych realiach znajdują się w cieniu Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz Jastrzębskiego Węgla, ale marzą, aby znowu wrócić na szczyt, z którego spadły kilka lat temu.

Krystian Natoński/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie